Badania przeprowadzone przez socjologów z Uniwersytetu w Buffalo wykazały wzrost seksualizacji wizerunku kobiet w mediach. Zdaniem naukowców, to poważny powód do niepokoju.
We wrześniowym numerze pisma „Sexuality&Culture” ukaże się artykuł Erin Hatton i Mary Nell. Autorki przeanalizowały wizerunki kobiet i mężczyzn na okładkach magazynu „Rolling Stone” na przełomie lat 1967-2009. Wybrały akurat to pismo, ponieważ jest popularnym nośnikiem kultury masowej oraz, nie nawiązując wprost do tematów seksu i związków, daje obraz tego, jak przedstawiane są kobiety i mężczyźni w popkulturze.
Autorki opracowały pewną „skalę seksualizacji”, według której oceniły okładki „Rolling Stone”. Na podstawie tej skali doszły do wniosku, że w latach '60 takich „zseskualizowanych” okładek było11 proc. jeśli chodzi o wizerunek mężczyzn i 44 proc. w przypadku zdjęć kobiet. Zaś w roku 2000 odsetek ten wzrósł o 55 proc. i wyniósł 17 proc. w przypadku zdjęć mężczyzn i aż o 89 proc. w przypadku fotografii kobiet (83 proc. „zseksualizowanych wizerunków”).
- Zseksualizowane portretowanie kobiet spowodowało nasilenie się zjawiska używania przemocy względem kobiet, także molestowania seksualnego oraz anty-kobiecych postaw pośród chłopców i mężczyzn – komentuje Hatton. Zdaniem naukowców, zjawisko „seksualizacji” wizerunku kobiety doprowadziło również do zwiększonego poczucia niezadowolenia z własnego ciała, zaburzeń odżywiania (i to zarówno pośród kobiet, jak i mężczyzn), a nawet wzrost poczucia niezadowolenia z seksu.
- Chociaż nasze ustalenia nie są zaskakujące, to jednak byłyśmy zaskoczone intensywnością tego zjawiska – komentuje Erin Hatton. - Ludzie mówią: „Czego oczekiwaliście? Przecież seks się dobrze sprzedaje!” albo „Jesteśmy zseskualizowanym społeczeństwem”.
Autorki mają nadzieję, że ich publikacja przyczyni się do wzrostu zainteresowania problemem „seksualizacji” wizerunku człowieka w mediach i wywoła dyskusję, jak temu zaradzić.
eMBe/LSN

