"Cipki" (proszę mi wybaczyć, ale nie rozumiem dlaczego używa się ni to polskiego, ni angielskiego skrótu "Pusski") stały się symbolem sprzeciwu wobec putinowskiej władzy i wspierania reżimu przez Cerkiew prawosławną. Pytanie, czy rzeczywiście na to zasłużyły, a ich twórczość - poza chęcią szokowania - niesie jakąkolwiek wartość.
Europoseł Marek Migalski pokusił się nawet o przetłumaczenie na język polski sztandarowego songu Pussy Riot (pol. Buntu Cipek - przyp. AM) "Bogurodzico Dziewico, przegoń Putina" na swoim blogu migal.salon24.pl. Przyjrzyjmy się zatem, o co kruszą kopie, europejskie elity:
Bogurodzico Dziewico, przegoń Putina,
Putina przegoń, Putina przegoń!
Czarna sutanna, złote pagony,
Wszyscy wierni biją pokłony.
Znak wolności na niebiosach,
Parada gejów została wysłana na Sybir w kajdanach.
Szef KGB, ich główny święty,
Pod eskortą prowadzi demonstrantów do aresztu.
By nie obrazić Najjaśniejszego,
Kobiety mogą jedynie rodzić i kochać.
G...no, g...no, g...no,
G...no, g...no, g...no.
Bogurodzico Dziewico, zostań feministką,
Zostań feministką, feministką zostań!
Cerkiewna chwała przegniłych wodzów,
Procesja czarnych limuzyn,
Do twojej szkoły wybiera się kaznodzieja
Idź na lekcję – zanieś mu pieniądze!
Patriarcha Gundiaj wierzy w Putina,
Lepiej by, sk...n, w Boga uwierzył,
Pas cnoty nie zastąpi mitingów,
Podczas protestów jest z nami Maria Zawsze Dziewica!
(...)
Jak widać, nie mamy do czynienia ze zbyt skomplikowaną liryką, muzycznie utwór też nie odstaje od taniej pstrokacizny rodem z rosyjskiej telewizji (Putinowskiej, a jakże!). Ale czemu dziwimy się grupie niezrównoważonych młodych kobiet ze Wschodu, skoro nawet gwiazdki światowego formatu idą na łatwiznę. Najlepszym przykładem jest Madonna, która rozgłos zawdzięcza obecnie - tylko i wyłącznie - wywoływaniu skandali i wykorzystywaniu ludzkich emocji. Tak było 3 lata temu, gdy jej koncert z 15 sierpnia był reklamowany hasłem "W tym kraju nie ma miejsca dla dwóch królowych". Tak też było w tym roku, gdy macherzy wymyślili sobie występ w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Muzyczna cienizna, ciało już nie takie jak kiedyś, więc najlepiej kopnąć w katoli!
Właśnie o tym rozmawiałem na antenie Polsat News z Piotrem Stelmachem. Dziennikarz Polskiego Radia zwrócił uwagę, że kiedyś wydanie płyty było owiane jakąś tajemnicą. Zapoznawanie się ze świeżym materialem przyjmowało kształt rytuału. Obecnie sztuka jest odarta z tej tajemnicy, wszystko jest powszednie. Dlatego artyści szukają wyjścia w wywoływaniu skandali. Szkoda tylko, że kosztem zwykłych ludzi.
Gdzie się podziali twórcy, którzy wywoływali skandale, poszukując jakiejś prawdy? Wystarczy wspomnieć drogę grupy Depeche Mode. W latach 80. prawdziwe trzęsienie ziemi wywołał ich utwór "Blasphemus rumours", będący manifestem człowieka, który zwątpił w Bożą Opatrzność. Tyle, że jej autor Martin L. Gore cały czas szukał. Wielokrotnie przyznawał, że religia to zjawisko, które nieustannie go fascynuje. I z takich artystycznych poszukiwań narodziła się płyta "Songs of the Faith and Devotion". Tytuł mówi wszystko.
Podobnej drogi życzę dziewczynom z Pussy Riot.
Aleksander Majewski
PS Widzę, że głos w sprawie zabrał niezawodny Wojciech Maziarski. Nie będę znęcał się nad panem redaktorem. Śmieszy mnie tylko, gdy gość pod krawatem pozuje na "punkowca", byle tylko kopnąć w prawicowy ciemnogród. "Manipulujesz ideami, które kiedyś były moje!", jak śpiewał Krzysztof "Grabaż" Grabowski.

