Marta Brzezińska: Kilka dni temu pojawiły się w pierwsze w Polsce billboardy promujące ateizm. Nie musiały długo czekać na odpowiedź. Przynajmniej w Rzeszowie, gdzie nad jedną z głównych ulic zawisły plakaty z hasłami „Wiara jest pierwsza”, czy „Pan jest moim Pasterzem”. Stoi za nimi ruch „Stop laicyzacji”, którym Pan koordynuje. Co to za ruch?

 

Kazmierz Jaworski, senator SP: „Stop laicyzacji” zrzesza podkarpackie środowisko katolików. W jego skład wchodzą rozmaite organizacje katolickie. Jakiś czas temu organizowaliśmy w Rzeszowie marsz, na którym pojawili się także politycy z różnych partii, nawet z koalicji rządzącej. Ale my nie eksponowaliśmy ich, ani żadnych haseł politycznych, aby nie łączyć polityki z tym bardzo ważnym działaniem, jakie podejmujemy. W naszym ruchu jest także Akcja Katolicka, Rodziny Katolickie, młodzież z różnych diecezji, kółka różańcowe, Rodziny Radia Maryja, a także środowiska tematyczne, jak na przykład Contra in vitro i wiele, wiele innych.

 

Kilka dni temu zawiesiliście w Rzeszowie plakaty ewangelizacyjne. To odpowiedź na akcję ateistów?

 

Chcieliśmy w godny i kulturalny sposób, jedyny możliwy ze względów prawnych i jedyny, który jest zgodny z naszym duchem chrześcijańskim, pokazać, że dla nas wiara jest na pierwszym miejscu. Zaś organizatorom akcji promującej ateizm – poprzez modlitwę – pomóc odnaleźć wartość wiary, Boga. Oni jawnie głoszą apostazję.

 

Ograniczycie się tylko do odpowiedzi w formie plakatów?

 

Bynajmniej! W uzgodnieniu z biskupem ordynariuszem i środowiskiem naszego lokalnego Kościoła, zapraszam wszystkich, których prezentują podobne do naszych poglądy, wierzą w Boga, do gorącej modlitwy za organizatorów akcji promującej ateizm. Szczególny wymiar ta modlitwa osiągnie w najbliższy piątek, który jest jednocześnie pierwszym piątkiem miesiąca października. W kościele w centrum Rzeszowa, przy głównym deptaku o 17:15 będziemy przeżywać Eucharystię, podczas której pomodlimy się w intencji ateistów. W tym dniu różne środowiska,także przedstawiciele władz samorządowych będą adorować Pana Jezusa, modlić się, a o 17:15 chcemy dać świadectwo o tym, w co wierzymy.

 

Dawanie świadectwa jest chyba szczególnie ważne, zwłaszcza dziś, kiedy wiele osób boi się przyznawać do swojej wiary, bo na przykład mogą zostać wyśmiane.

 

Żyjemy w takim czasie, kiedy dawanie świadectwa, jawne przyznawanie się do Pana Boga jest bardzo ważne. Wydaje mi się, że na Zachodzie popełniono sporo błędów związane z tym, że wiele spraw przemilczano, nie reagowano na pewne zjawiska. Dziś też pojawiają się głosy, które krytykują nasze działanie, bo rzekomo przyczyniami się nim do nagłośnienia Ruchu Palikota i odchodzenie od Kościoła. Ja uważam, że Pan Bóg, dopuszczając takie grzechy, daje nam wskazówkę, byśmy byli aktywni. Benedykta XVI także apeluje, aby chrześcijanie dawali świadectwo. W jaki sposób, jeśli nie w ten, który wybraliśmy? My nie atakujemy ateistów, nie zrywamy ich plakatów. Być może o to im chodziło, chcieli nas sprowokować, by potem nazwać fundamentalistami. Ale nie damy się (śmiech).

 

To nie będzie zatem „wojna na billboardy”.

 

Plakat to tylko zewnętrzna forma. Dziś na billboardach reklamuje się wszystko. Kampanie wyborcze spowodowały to, że dziś ludzie bardzo często rozmawiają ze sobą właśnie za pomocą plakatów. Chodzi nam jednak przede wszystkim o to, by z naszej akcji wyciągnąć chrześcijańskie wnioski. Cóż możemy zrobić innego? Jest nam przykro, żal nam tych ludzi, bo to nasi bracia, często ludzie kiedyś związani z Kościołem, którzy nie wiedzą, co czynią. Skala tego jawnego grzeszenia, które ma objąć całą Polskę, jest ogromna i nie mamy wątpliwości, że jest to uderzenie Złego. W październiku rozpoczyna się Rok Wiary, to nie przypadek. Dlatego uznaliśmy, że tego właśnie od nas Bóg wymaga w tym czasie. Modlić się, ale także rozmawiać o wierze, uczyć się jej, by głębiej wierzyć.

 

Skąd pomysł na takie, a nie inne hasła na plakatach?

 

Billboard, który powiesiliśmy w Rzeszowie odnosi się wprost do naszego środowiska. Jest tam zdjęcie z marszu „Stop laicyzacji”, który w marcu odbył się w Rzeszowie. Zgromadziliśmy na nim bardzo wiele różnych środowisk, i nie było w tym żadnej polityki. Jako największe niebezpieczeństwo cywilizacyjne wcale nie postrzegamy tej, czy tamtej partii politycznej. Niebezpieczeństwem jest system, środowisko, które wie, czego chce – chce zniszczyć wiarę, zniszczyć Boga, wyrwać Go z serca szczególnie dzieciom i młodzieży. Na tym właśnie polu powinniśmy połączyć nasze wysiłki.

 

Czy nie jest trochę tak, że my, katolicy zostajemy jednak trochę w tyle. Ateiści zorganizowali się, zebrali kasę, wydrukowali billboardy, teraz je rozwieszają. My na to odpowiadamy. To reakcja, akcja leży po ich stronie. Czy nie jest trochę tak, że katolicy siedzą sobie w ciepłych salkach na wspólnotowych spotkaniach i kościołach i nie bardzo chce im się wychodzić do ludzi. Jeśli już coś się dzieje, to dopiero reagują. Nie ma tego elementu uprzedzenia czegoś.

 

Myślę, że jest sporo racji w tym co Pani mówi. Nawet nasz ruch „Stop laicyzacji” jest w jakiś sposób odpowiedzią na pewne zjawiska. Z drugiej strony, mam takie przeświadczenie, że nie eksponuje się rzeczy oczywistych. My tu na Podkarpaciu nie musimy wychodzić na ulice i manifestować naszej wiary. Wydaje się, że to jest coś naturalnego, oczywistego. Liczę na to, że w czasie piątkowej Mszy św. zamanifestujemy, że jesteśmy ludźmi Kościoła, ludźmi wiary, że nasz liczny udział, także jako przedstawicieli władzy publicznej, będzie świadectwem przywiązania do chrześcijańskich korzeni. A także umocnieniem dla porządnych, często zatroskanych ludzi, wspólnot lokalnych. Wydaje mi się, że te ateistyczne billboardy to taki dopust Boży, który należy odczytać tak, aby nie atakować tych nieszczęśników, nie krytykować ich, ale pokazać, że naprawdę jesteśmy ludźmi Kościoła, a wiara jest pierwsza. Ateiści, poprzez swoje plakaty, w sposób przebiegły (wprost nie atakują uczuć katolików), po diabelsku eksponują ateizm jako religię. Stąd nasza troska i modlitwa za nich.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska