Link PR przekonuje, że miał potwierdzenie, że w konferencji weźmie udział i zabierze na niej głos ojciec Nowak. Skąd? Od Krajowego Centrum ds. AIDS. I to on w poniedziałek po naszej publikacji miał poinformować ich o tym, że duchowny w konferencji udziału nie weźmie. Pracownicy Krajowego Koordynatora ds. AIDS zapewniają, że też byli przekonani, że ksiądz w konferencji weźmie udział. Pytani o źródła tego przekonania odsyłają jednak do asystenta duchownego, który miał wszystko załatwiać. Ten zaś zapewnia, że już w piątek ksiądz odmówił udziału w konferencji, co zresztą potwierdza sam kamilianin. Problem polega tylko na tym, że w poniedziałek Link PR wysłało ponownie informacje o tym, że w konferencji wezmą udział minister Bartosz Arłukowicz i ojciec Arkadiusz Nowak. A zatem nikt ich o zmianie nie poinformował. Dlaczego? Pracownicy biura Krajowego Centrum ds. AIDS, na tak postawione pytanie odpowiadają: „nie wiem!”

 

Nam jednak udało się ustalić, jak doszło do całej sprawie. Istotą problemu jest sposób, w jaki ojciec Nowak zapraszany jest do udziału w konferencjach. Centrum wysyła do niego zaproszenie, a on – w zasadzie zawsze – stawia się na takim spotkaniu, wychodząc z założenia, że może to pomóc osobom chorym na AIDS czy zakażonym wirusem HIV. Nikt niczego nie potwierdza, nie sprawdza. Z naszych informacji wynika, że tym razem było podobnie. Zaproszenie zostało wysłane i uznano, że zwyczajowe milczenie jest jego potwierdzeniem. I dopiero w piątek, gdy ksiądz Nowak zorientował się w co jest wpisywany zadzwonił osobiście do biura Koordynatora, by odwołać swój udział. - Hipotecznie możemy powiedzieć, że zrobiliśmy to za późno – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl asystent księdza Igor Grzesiak.

 

Sam ksiądz jednak nie potępia akcji. W rozmowie z portalem Wprost.pl przyznaje tylko, że nie chce być rozgrywany w tej sprawie. - Nie tyle nie zgadzam się na tę akcję, ile uważam, że więcej przyniesie zamieszania niż pożytku. Tym razem poinformowałem Centrum, że nie będę się w jego akcję angażował – powiedział (pytani o to pracownicy Centrum odpowiadają: „nie wiem”. - Kościół dobrze wie, że medycyna dysponuje dowodami na to, iż prezerwatywy chronią przed zarażeniem wirusem HIV. Rzecz jednak w tym, że Kościół patrzy na ten problem od strony moralnej, a lekarze i politycy od strony epidemiologicznej, gdzie nie ma odniesienia do wątku moralnego. W tym wszystkim jest człowiek, który sam musi podjąć decyzję - czy jest człowiekiem wierzącym, czy niewierzącym. W Polsce nie mieszkają wyłącznie katolicy. Niektórych Polaków interesuje to, co Kościół mówi - inni zaś spojrzą na tę kampanię z zupełnie innej strony. W każdym razie, ja - nie chcąc być kartą przetargową - nie wezmę udziału w tej konferencji – dodaje duchowny.

 

Po ustaleniu faktów nadchodzi czas na rozliczenie. Nie zamierzam tego robić w odniesieniu do innych (choć mam poczucie, że oni również nie są bez winy), ale do siebie. Rzeczywiście tekst na temat promowania kondomów przez księdza był przedwczesny. Zawiódł mnie dziennikarski instynkt i nie sprawdziłem u samego księdza tej informacji. Powodów było wiele, jednym z nich to, że ksiądz rzeczywiście wielokrotnie w konferencjach Centrum uczestniczył. A jego opinie, także te wypowiadane już po sprawie, dalekie są od jednoznaczności. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawdzenia nie było, i w efekcie wypuściłem w świat informacje, która mogła skrzywdzić dobre imię ks. Arkadiusza Nowaka. Za to Go – naprawdę szczerze przepraszam - choć nadal zachowuje dystans do jego wypowiedzi. Przeprosiny należą się również naszym czytelnikom, których w najlepszej wierze, opierając się na informacjach jednej ze stron, wprowadziliśmy w błąd. Postaram się poprawić w kolejnych tekstach.

 

Tomasz P. Terlikowski