- Putin publicznie dystansuje się od wydarzeń na Ukrainie, ale – jednocześnie – dorzuca paliwa do ognia destabilizacji na południowym-wschodzie Ukrainy – podkreśla w komentarzu dla Gordonua.com – były prezydent Gruzji. Polityk dodaje, że Putin wciąż wzmacnia separatystów i rozbudza ich działanie.

Saakaszwili podkreśla, że postulat przeniesienia referendum w Donbasie na później, wcale nie oznacza, że Putin wycofuje się z prób rozbioru Ukrainy, a jedynie jest dowodem, że działania Rosji jeszcze nie przyniosły wystarczających skutków. - Putin potrzebuje czasu, żeby zwiększyć liczbę separatystów – podkreśla Saakaszwili. - Po drugie Putin ma świadomość, że przeprowadzenie tego referendu, 11 maja oznacza, że Zachód wprowadzi sankcje przeciw Gazpromowi i Rosnafcie. A to oznacza koniec reżimu Putina. I to krach w ciągu jednego roku. Po referendum nawet Niemcy nie mogliby protestować przeciwko sankcjom – dodaje gruziński polityk.

Ale wszystkie te uwagi nie oznaczają, że władze Ukrainy mogą odetchnąć z ulgą. - Nie ma wątpliwości, że przejęcie południowego-wschodu Ukrainy jest głównym strategicznym zadaniem Putina. On od niego nie odstąpi – podkreśla Saakaszwili i dodaje, że deklaracja Putina o prseniesieniu referendum to nie jest ustępstwo, a jedynie krótki oddech. - Putin bawi się z Ukrainą w kotka i myszkę – złapie, wypuści, potem znowu złapie. Tym razem kot ma jednak do czynienia z bardzo dużą myszką – dodał.

TPT/Censor.net.ua