Rosyjski regulator komunikacyjny Roskomnadzor zastrasza rosyjskie media, że jeśli będą informować o rzeczywistych wydarzeniach na Ukrainie oraz używać określeń, których Władimir Putin sobie nie życzy, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności, nie tylko finansowej.
Dla putinowskiej cenzury każdy przejaw w miarę obiektywnego informowania o działaniach wojsk rosyjskich na Ukrainie jest nie do przyjęcia. Natomiast za używanie określeń takich jak: „wojna” czy „inwazja”, rosyjskim mediom grożą horrendalne kary finansowe oraz drastyczne ograniczenie dostępu do tychże mediów dla ich odbiorców.
Jednak redaktor naczelny „Nowajej Gaziety”, będący zarazem laureatem Pokojowej Nagrody Nobla Dmitrij Muratow nie zamierza dać się zastraszyć szalejącej cenzurze Putina i deklaruje: „Opublikujemy numer gazety w dwóch językach: ukraińskim i rosyjskim. Bo nie uznajemy Ukrainy za wroga, a języka ukraińskiego za język wroga”.
ren/onet.pl, dorzeczy.pl
