„Chcę, żeby wreszcie mnie usłyszano i żeby to dotarło do zachodnich czytelników, widzów i użytkowników internetu. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że, jeśli Ukraina będzie w NATO i rozpocznie zbrojne przywracanie Krymu, to kraje europejskie niejako automatycznie będą wciągnięte w wojskowy konflikt z Rosją” – powiedział Władimir Putin podczas konferencji prasowej po zakończeniu rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

Same rozmowy z francuskim prezydentem rosyjski dyktator nazwał „pożytecznymi, treściwymi i prowadzonymi w stylu biznesowym”. Putin zdradził też, że wraz z Macronem ustalili, iż po zakończeniu jego wizyty w Kijowie „ponownie do siebie zadzwonimy, żeby wymienić się poglądami na sprawę”.

Putin, który obecne władze ukraińskie uznaje za pozbawione legitymacji do rządzenia, gdyż „źródłem ich władzy był przewrót państwowy” zaapelował do nich równocześnie o przestrzeganie porozumień mińskich z 2014 i 2015 roku, gdyż według byłego funkcjonariusza KGB „Niezależnie od tego czy te porozumienia są żywe czy też nie, czy mają przed sobą jakąś perspektywę, nie ma dla nich żadnej innej alternatywy”.

„Nasze obawy nie były brane pod uwagę przez blisko 30 lat, choć o nich wciąż mówiliśmy „ – żalił się rosyjski przywódca. „Rosja jest jednym z mocarstw atomowych” – przestrzegał Putin i straszył „jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego między Rosją i NATO, zwycięzców nie będzie”.

 

ren/PAP