Szaleństwo jest bardzo wygodnym wytłumaczeniem postępowania Putina. Dzięki niemu dziennikarze, politycy, mężowie stanu mogą przekonywać, że nic się nie da zrobić. Szaleństwo zdejmuje z nich odpowiedzialność za decyzje, pozwala udawać, że nic się nie da zrobić. Wiadomo z wariatem nie da się porozumieć, nie można go kontrolować, nie może przewidzieć jego postępowania.
Problem polega na tym, że przed tym, co się dzieje obecnie, przestrzegał świat już śp. Lech Kaczyński. A zatem przewidzieć się to dało. I to nie dlatego, że nasz prezydent był prorokiem, ale z powodu o wiele prostszego. Otóż on rozumiał Rosję, rozumiał, że jej przywódcy zawsze, jeśli tylko im się na to pozwoli, próbują budować imperium. Może ono być carskie, może być sowieckie, a może być postsowiecko-deklaratywnie prawosławne, ale zawsze będzie imperium. Nie ma powodów, by teraz miało się to zmienić. Putin nie został wybrany i nie jest popierany przez Rosjan, żeby budować demokratyczne społeczeństwo na wzór zachodni, ale by odbudowywać imperium.
I on dokładnie to robi. A gdy ktoś buduje imperium nie może bać się wojny. Putin więc się jej nie obawia. Dla niego jest ona narzędziem prowadzenia polityki, takim samym, jak każde inne. A że Zachód śmiertelnie boi się konfliktów, że jest przekonany, że wojen już nie będzie, to Putin może spokojnie wygrywać samą groźbą wojny... I wszyscy mu ustępują. Krym jeszcze niedawno był ukraiński, a teraz już coraz więcej polityków, przekonuje, że powinien stać się rosyjski, a przynamniej, że Ukraina powinna z niego zrezygnować. Ten scenariusz może więc mu się udać. A jeśli tak będzie, to imperialny polityk się tym nie zadowoli, ale sięgnie po kolejne części Ukrainy, a potem – wskazał je przecież – po inne kraje, które przeszkadzają mu w prowadzeniu własnej polityki.
Polska polityka powinna być tego świadoma. Oszukiwanie się rzekomym szaleństwem Putina czy marzeniami o tym, że Rosjanie go nie chcą i razem z nimi zbudujemy pokojowy świat. Niestety jest inaczej: Rosjanie go chcą, a on prowadzi politykę,z którą wielu z nich się utożsamia, bo jest ona ukierunkowana na odbudowę imperium. Nasz problem polega tylko na tym, że jest to polityka śmiertelnie niebezpieczna dla Polski (tak jak i dla kilku innych krajów). Obrona przed tą polityką wymaga szykowania się do wojny, a nie zamulania debaty opowieściami o guzach mózgu, chorobach czy szaleństwie.
Tomasz P. Terlikowski
