- To niewyobrażalne bzdury. Sugerowanie, że ZSRR musiał podpisać pakt z Hitlerem, bo inaczej |Hitler ramię w ramię z Polską poszedłby na Moskwę, to próba odwrócenia uwagi od odpowiedzialności za narzucenie wschodniej części Europy dyktatorskich rządów.
O wypędzeniu Niemców nie decydowali Polacy, tylko alianci i ZSRR. Także oni zadecydowali o przesunięciu granicy Polski na zachód i przymusowym przesiedleniu milionów Polaków zew wschodu. Deportacji Niemców nie można też wyrywać z historycznego kontekstu ani oddzielać od zbrodni III Rzeszy.
Wiedza Niemców o cierpieniu Polaków jest niewystarczająca. Po niemieckiej stronie czasami brakuje zrozumienia, dlaczego dla Polaków historia ma takie znaczenie, dlatego Polacy są ciągle wobec nas nieufni. Jednak świadomość w moim odczuciu wzrasta. Dzięki partnerskim kontaktom miast wieli Niemców spotkało się Polaków i skonfrontowało się z tragicznymi przeżyciami.
Angelica Schwall-Düren, posłanka SPD, szefowa Towarzystwa Polsko – Niemieckiego, "Gazeta Wyborcza"
- Tekst Wladimira Putina opublikowany w "Gazecie Wyborczej" w przeddzień pierwszowrześniowych uroczystości można by zadawać do czytania studentom jako przykład cyniczniej i pokrętnej politycznej retoryki. Trudno się w nim doszukać logiki i spójności. Z jednej strony premier Rosji przypomina, że jego naród potępił kiedyś pakt Ribbentrop-Mołotow (chodzi o uchwałę jeszcze sowieckiego parlamentu). Z drugiej sam Putin tego paktu usilnie bronił.
Można się zgodzić, że Stalin, paktując z Hitlerem, unikał wojny. Ale równocześnie podpisał coś, co nie było tylko paktem o nieagresji. Podpisał coś, co było de facto paktem agresywnym wymierzonym przeciw Polsce. To sowiecka radiostacja w Mińsku ułatwiała niemieckim samolotom bombardowanie polskich miast, a sowieckie transporty zaopatrywały niemiecką armię w bezcenne surowce. To dzięki temu paktowi Stalin zagarnął w roku 1940 kraje bałtyckie, gotując im krwawą łaźnię.
Obecne stracie nie jest starciem historyków, ośrodków badawczych czy przynajmniej formalnie niezależnych mediów. Trudno wyobrazić sobie bardziej bezpośrednie zaangażowanie państwa niż taka sytuacja, gdy w roli kustosza historycznej pamięci występuje rosyjski zarząd wywiadu. Nie wiem, jak polski rząd powinien reagować na tę historyczną politykę. Wiem, że powinien reagować mocno.
Piotr Zaremba, pisarz i publicysta, "Dziennik"
- Problem polityczny z paktem Ribbentrop-Mołotow Rosjanie mają na własne życzenie. W kontekście bieżącej polityki o pakcie nie mówiono w latach 90. Na arenę polityczną został on wyciągnięty przez Rosjan w 2005 r., gdy były uroczyste obchody zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej – używając rosyjskiej terminologii. Zaczęła się więc polityczna dyskusja nad znaczeniem paktu. Konsekwencją były decyzje OBWE i Parlamentu Europejskiego o ustanowieniu Dnia Pamięci Obu Totalitaryzmów i przyjęciu rezolucji o zjednoczeniu Europy podzielonej przez totalitaryzmy. Reakcja rosyjska była początkowo agresywna. Frakcja parlamentarna Jednej Rosji, partii której formalnym przywódcą jest Putin, brała pod uwagę anulowanie uchwały Zjazdu Deputowanych Ludowych, która potępiła tajne załączniki nie zaś cały pakt Ribbentrop-Mołotow (...)
Putin błędnie pisze o potępieniu paktu. Czegoś takiego nie było. W czasie dyskusji o pakcie w Rosji podniosły się potem głosy rozsądku. Były wypowiedzi na okołokremlowskich stronach internetowych. Pisano, że "przesadzamy, polegniemy w konflikcie jeśli postawi się znak równości między Związkiem Sowieckim, Stalinem, Mołotowem i dzisiejszą Rosją". Wydaje mi się, że rezultatem tej przepychanki jest artykuł Putina. Wycofał się ze skrajnych pozycji. Pisze, że "można potępić", ale go nie potępił.
Mój niepokój wywołuje fragment tekstu, gdy Putin pisze o budowaniu Wielkiej Europy dzięki pojednaniu rosyjsko-niemieckiemu. Przypomnijmy sobie jeden z pierwszych tekstów rosyjskich w tej kwestii, autorstwa płk. Kowalowa, zamieszczony na stronach rosyjskiego ministerstwa obrony. Zarzucał Polsce, że nie zaspokoiła "uzasadnionych" roszczeń Niemiec np. nie oddaliśmy Gdańska. Jednocześnie nie zgodziliśmy się na wkroczenie Armii Czerwonej na nasze terytorium. Wtedy skomentowałem, że on nam zarzuca, że nie przyłączyliśmy się do paktu Ribbentrop-Mołotow jako trzecia strona. I być może cały ten fragment ma taką oto wymowę: pakt był błędem, bo był tylko dwustronny. To, co wydawało mi się absurdem w tekście płk. Kowalowa, może być myślą polityczną u płk. Putina, który gotów jest przyznać, że błędem było niezaproszenie Polski do wspólnego niemiecko-sowieckiego budowania Wielkiej Europy.
Prof. Włodzimierz Marciniak, sowietolog, członek polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, "Dziennik"
- Gdy do władzy doszedł Putin, zaczął budowę quasi-autorytaryzmu. A po drugie on wierzy w taką historię, jakiej był uczony w czasach sowieckich. A wówczas tajne protokoły były tajne, zaś sam fakt porozumienia z 23 sierpnia 1939 r. wspominany był co najwyżej mimochodem.
Dla Putina to nie jest historia, tylko dzień dzisiejszy. Co więcej jego otoczenie odczuwa psychologiczną konieczność usprawiedliwienia paktu Ribbentrop-Mołotow. Gdy mówią, że w 1939 r. Europa bała się Hitlera i godziła się na każdy jego krok, mają nadzieję, że ma to przełożenie na dzień dzisiejszy. Gdy napadli w zeszłym roku na Gruzję, wydawało im się, że Europa i to wytrzyma. Kreml spodziewał się, że będzie można podpisać z Europą nowy pakt Ribbentrop-Mołotow i podzielić Gruzję.
Julia Łatynina, rosyjska pisarka i niezależna publicystka związana z radiem Echo Moskwy, "Dziennik"
- Zestawienie Katynia z losem bolszewickim jeńców z 1920 r. to kolejny mit sowieckiej propagandy. Według niej wymordowanie polskich oficerów było odpowiedzią na śmierć bolszewickich żołnierzy w polskich obozach w 1920 r. Problem tylko w tym, że nasi żołnierze zginęli od kuli w głowę, a tamci umarli z powodu epidemii tyfusu. Młode państwo polskie nie poradziło sobie z problemem sowieckich jeńców, ale nie wolno zestawiać obu tych spraw.
Wkroczenie Sowietów do Polski nie oznaczało żadnego "wyzwolenia", tylko nową okupację. A jednostki Armii Czerwonej o których pisze Putin, oprócz walki z Niemcami zajmowały się również mordowaniem Polaków i ujarzmianiem tego kraju. Na przykład podczas słynnej obławy augustowskiej zginęło ok. 1000 osób.
Artykuł Putina to wysublimowana prowokacja. Pełno w nim zapewnień o przyjaźni rosyjsko niemieckiej, ale jednocześnie roi się od historycznych kłamstw. Putin mówi Stalinem. I to czasami dosłownie! Polacy nie powinni więc nabierać się na "pojednawcze gesty". Putin jest człowiekiem sowieckim, wychował się w ZSRR, pracował w służbach tego państwa i tak łatwo się nie zmieni.
Bogdan Musiał, historyk zajmujący się tematem II wojny światowej, "Rzeczpospolita"
- To nie Polska pragnęła zniewolić Niemcy, i nie Polska jest winna, że kraj ten, podobnie jak inne kraje wschodniej Europy, zmuszony został do życia w systemie komunistycznym. Uświadomienie sobie tej asymetrii stanowić może podstawę przyszłych relacji.
Na Forum Polsko–Niemieckim zastanawialiśmy się nad tym, czy nie byłoby celowe zorganizowanie wspólnego posiedzenie Sejmu i Bundestagu. Trudno było jednak uzyskać dla tej inicjatywy poparcie większość w Bundestagu. Potomkom najeźdźców i sprawców znacznie trudniej przychodzi wystąpienie z tego rodzaju inicjatywami niż potomkom ofiar.
Gesine Schwan, pełnomocnik niemieckiego MSZ ds. kontaktów z Polską. W 2004 i 2009 r. była kandydatką SPD na stanowisko prezydenta Niemiec, "Rzeczpospolita"
oprac. MT, MM
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

