Ruch „Wiosna” był kiedyś związany z opozycyjną partią „Jabłoko”. Teraz działają samodzielnie. I trzeba przyznać, że podjęli się genialnego kroku: wnioskują o referendum w sprawie oddzielenia miasta Petersburg od Rosyjskiej Federacji. Jak pisze Andrzej Grajewski na łamach portalu gosc.pl, „wnioskodawcy chcą, aby w referendum zostały postawione dwa pytania: czy jesteś za zjednoczeniem Petersburga z Europą na podobnych warunkach, jakie ma obecnie Księstwo Liechtensteinu; czy jesteś za utrzymaniem statusu Petersburga jako części Rosyjskiej Federacji”. Proste pytania i jakże demokratyczne!

Co ciekawe, młodzi organizatorzy poinformowali, że wniosek o referendum wstępnie został zarejestrowany i otrzymał stosowny numer. Teraz trzeba poczekać na oficjalną odpowiedź urzędu. Wniosek będzie mógł być przedstawiony podczas sesji samorządu miejskiego, jeśli wnioskodawcom uda się pod nim zebrać, co najmniej 40 tys. podpisów mieszkańców miasta. Chociaż młodzi buntownicy wątpią czy akcja się zakończy sukcesem, gdyż to nie ich główny cel. Jest nim zwrócenie uwagi, że „w rosyjskiej praktyce politycznej, konstytucyjne zapisy o wyrażaniu woli poprzez organizację referendum nie są respektowane. Tymczasem władze Rosji, które zakazują urządzania referendów w jakiejkolwiek innej sprawie, nagle w oparciu o wyniki nielegalnego referendum na Krymie, podjęły decyzję o jego przyjęciu w skład rosyjskiego państwa”.

Bardzo mądra akcja aktywistów „Wiosny”. Oby inne organizacje walczące o demokratyzację Rosji poszły w tym kierunku. Bo to co robi Putin nie wszystkim Rosjanom się podoba. To tak jak z Hitlerem, nie wszyscy Niemcy głosowali na niego, jak i nie wszyscy popierali jego działania.

Philo/gosc.pl