Publicysta „The Economist” Edward Lucas na łamach „Gazety Wyborczej” pisze: "Na Rosję spadły też dwa potężne ciosy prawne. Trybunał Arbitrażowy w Hadze napiętnował ją za rozbicie Jukosu, nieposłusznego koncernu naftowego niegdyś należącego do Michaiła Chodorkowskiego, i przyznał byłym udziałowcom blisko 52 mld dol. odszkodowania. Będą oni teraz latami przysparzać Rosji kłopotów, próbując odzyskać pieniądze poprzez przejmowanie jej aktywów państwowych za granicą. W osobnym postępowaniu Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał innej grupie osób mających roszczenia w sprawie Jukosu 1,9 mld euro".

Dodał również, że sankcje nałożone na Rosję przez Zachód to najgorsze co mogło spotkac Putina: "Owszem, spóźnione, ale surowsze, niż wielu (także ja) oczekiwało. Rosyjskie banki i przedsiębiorstwa zostały w dużej mierze odcięte od międzynarodowych rynków kapitałowych. Bolesne, choć nie paraliżujące, są restrykcje w energetyce. Zablokowano niektóre transakcje na sprzęt zbrojeniowy. A język europejskich przywódców i urzędników wyraźnie się zaostrzył, co stanowi dla Rosji ostrzeżenie, że czekają ją następne sankcje, jeśli wciąż będzie wspierać i zaopatrywać w ciężką broń rebeliantów na Ukrainie".

Oczywiście Lucas nie ma złudzeń: Putin nie zmieni się poprzez sankcję, nie zrezygnuje ze swego zbójeckiego image: "Tkwi on bowiem w pułapce własnej propagandy - że mianowicie Zachód usiłuje Rosję okrążyć i osłabić, a Ukraińcy to faszystowskie diabły, które zamierzają zniszczyć język, historię, kulturę i rosyjską narodowość na wschodzie swego kraju. Rosjanie w oba te kłamstwa wierzą. Dlatego porzucenie rebeliantów, aby Ukraińcy zdołali ich pokonać, byłoby dla Putina kolosalną klęską w oczach rodaków, a ewentualni rywale mogliby zacząć przeciw niemu spiskować".

"Politycy po obu stronach Atlantyku zaczynają wreszcie uznawać, że Rosja nie jest już w polityce światowej siłą racjonalną i konstruktywną. Zaczynają ją traktować jako państwo zbójeckie, które trzeba kontrolować i powstrzymywać. Na dłuższą metę jest to wiadomość dobra dla Polski i jej sąsiadów - uważa Edward Lucas. I dodaje: "Istnieje bowiem groźba odwetu ze strony Rosji, począwszy od embarga na import owoców i warzyw z Polski. Rosja poszuka sobie także innych ofiar. […] Obawiam się o to, że ruszy na kraje bałtyckie, gdzie nie mamy dostatecznej gotowości wojskowej, zwłaszcza w razie ataku asymetrycznego. Putin z natury nie jest lekkomyślny, jest jednak coraz bardziej zdesperowany. Sankcje, które stosujemy, wystarczą, by go zranić, ale nie unieszkodliwić

Według Lucasa Zachód się przebudził i tym razem chyba nie zapadnie ponownie w sen: "Ale wiele można jeszcze zrobić. Zwraca uwagę to, że ostatnia runda sankcji nie objęła europejskich filii banków rosyjskich. Ameryka nie tknęła Sbierbanku. Francja sprzedaje okręt Mistral. Nasze uzależnienie od rosyjskiego gazu jest wciąż za duże".

mod/Gazeta Wyborcza