- Inwestorzy zagraniczni, którzy mają 25 proc. lub więcej kapitału w rosyjskich firmach i pochodzą z wrogich Kremlowi krajów (na liście są m.in. wszystkie państwa UE, Wielka Brytania, USA, Kanada, Szwajcaria, Norwegia, Nowa Zelandia i Japonia) i którzy chcą trwale opuścić ich rynek, zostaną przymusowo znacjonalizowani – czytamy w opracowaniu dotyczącym polityki przejmowania przez Rosję majątków firm zagranicznych, które zainwestowały w Rosji.
Ponadto, jak czytamy na portalu, prezydent Rosji Władimir Putin wspomina już o wielkiej abolicji dla "skruszonych" Rosjan posiadających majątki zagranicą. Należy to czytać w ten sposób, że Ci, którzy odmówią dobrowolnego transferu swoich oszczędności do Rosji, spotkają się szykanami Kremla.
Inwestorom zagranicznym natomiast zostało postawione ultimatum – jeśli nie zostaną w Rosji, to ich majątek zostanie znacjonalizowany.
Eksperci podają kilka obszarów, w których utrata inwestycji najbardziej zabolałoby Rosję.
Ogłoszenie decyzji o nacjonalizacji zagranicznych majątków zostało zaprezentowane przez Kreml – zgodnie z „logiką” Rosji – aby „rozgorączkowani” inwestorzy nie upłynniali zbyt szybko swoich majątków, a Moskwa ma im tylko pomóc podjąć "właściwe" decyzje.
Wstrzymane zostało też przekazywanie gotówki w obcej walucie poza Rosję w kwocie większej niż 10 tys. dolarów. Ponadto cudzoziemcy nie mogą „sprzedawać swoich rosyjskich papierów wartościowych, a dywidendy i inne dochody z takich aktywów nie mogą być przekazywane cudzoziemcom” – czytamy.
Pełne opracowanie dotyczące działań Federacji Rosyjskiej w zakresie przywłaszczania majątków zachodnich firm oraz własności intelektualnej można przeczytać TUTAJ.
mp/money.pl
