Ta święta krowa to nikt inny tylko Straż Miejska. Gorliwi Strażnicy chroniąc przyrodę i zapobiegając nieodpowiedzialnym działaniom durnych obywateli włażą do mieszkań by sprawdzić, czym ich właściciele palą w piecach. Takie kontrole odbywają się już w Nowym Sączu a planowane są  innych miastach. Cel szczytny- zapobieganie procederowi palenia w piecach śmieciami. Za ten czyn grozi spory mandat i słusznie, gdyż jest to szkodliwe, może nawet zagrażać życiu, jeżeli ktoś zdecyduje się spalić oponę czy odpady plastikowe. Ale dlaczego z góry zakłada się, że podejrzany jest każdy posiadający piec mieszkaniec  miasta? Z jakiej racji z założenia traktuje się ludzi jak potencjalnych przestępców i pozwala się na naruszanie ich prywatności bez uzasadnionego, choćby donosem, podejrzenia, że rzeczywiście łamią prawo? Na jakiej podstawie służbie tak niskiego szczebla, jak Straż Miejska pozwala się na bezkarne włażenie z butami do cudzego domu? Prawo nakazuje po pierwsze posiadanie nakazu przeszukania wydanego przez sąd lub prokuratora (dokonywanie rewizji „na blachę” musi być potwierdzone przez sąd lub prokuratora i może go dokonać w uzasadnionych przypadkach Policja a nie Straż Miejska), po drugie wydawanie tychże nakazów tylko w uzasadnionych przypadkach, po trzecie stosowanie zasady domniemania niewinności, a tu cała sprawa zasadza się na domniemaniu zaistnienia wykroczenia oraz bezprawnym przeszukaniu mieszkania (bo jak inaczej stwierdzić kto czym pali w piecu jak nie przeszukując?) a więc złamaniu podstawowych zasad prawa rzymskiego.

 

Palenie w domowych piecach śmieci, zwłaszcza odpadów plastikowych i gumowych jest poważnym problemem, z którym należy walczyć. Ale nie może się to w żadnym wypadku odbywać kosztem łamania podstawowych praw obywatelskich i zasad współżycia społecznego a kontrole w stylu nowosądeckim tym właśnie są.

 

Efekt jest taki…

 

Wieczorowa pora, ktoś łomoce do drzwi. Dzieci uciekły do sypialni i schowały się w najciemniejszym kącie, żona w panice kręci rąbkiem spódnicy. Powoli, niczym skazaniec po schodach szafotu idę w kierunku drzwi...

Tym razem to nie SB poszukujące bibuły, nie ABW po niebezpiecznego terrorystę posługującego się wysłużonym telefonem komórkowym. To Straż Miejska z zamiarem przeszukania pieca...

 

Samo życie…

 

Monika Nowak

współpraca: Alexander Degrejt