"Czytając jej wypowiedź poczułam się tak, jakby mnie ktoś uderzył w twarz i nagle stałam się katolicką oszołomką - komentowała w TOK FM Dominika Wielowieyska. - Trochę mną to wstrząsnęło i to przy wszystkich założeniach, że kobiety, które podejmują decyzje o aborcji, są w trudnej sytuacji psychologicznej i w żadnym razie nigdy bym ich nie oceniała i potępiała - podkreśliła prowadząca Poranek.
"To, że ktoś ogłasza, iż dokona takiego aktu w wigilię Bożego Narodzenia tylko dlatego, żeby sprawdzić, czy odpowiednie służby będą sprawdzać, czy doszło do przestępstwa, czy nie, jakoś mną wstrząsnęło" - podkreśliła prowadząca Poranek TOK FM. "Myślę, że tu zostały przesunięte granice i że Katarzyna Bratkowska sprawiła, że ludzie zniechęcą się do środowisk feministycznych, zamiast przekonać do ich argumentów. A wiele jest poważnych i warto je rozważać" - podsumowała dziennikarka.
Choć wypowiedź jest obudowana licznymi zastrzeżeniami trzeba powiedzieć, że Bratkowska przekroczyła nawet granice dobrego samopoczucia katolików beobjawowych z Gazety Wyborczej.
ToR/TOK FM
