Jeszcze niedawno „Gazeta Wyborcza" broniła się przed zarzutami Rafała Ziemkiewicza, że w każdą rocznicę stanu wojennego prezentuje obszerny materiał rehabilitujący gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Tymczasem prof. Andrzej Romanowski, publicysta związany z „Gazetą", nie tylko kontynuuje dotychczasową linię redakcyjną, ale idzie jeszcze dalej. Romanowski, znany krytyk lustracji i polityki historycznej, pisząc o braku zaproszenia na 90-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości Lecha Wałęsy, dostrzega nie mniejszy skandal. Chodzi o brak zaproszenia dla... Wojciecha Jaruzelskiego. - Czy to komuś się podoba, czy nie - Jaruzelski był pierwszym prezydentem Trzeciej Rzeczypospolitej - pisze publicysta i domaga się uznania komunistyczngo przywódcy za jednego z ojców-założycieli polskiej demokracji.

Tym bardziej, że - jak twierdzi Romanowski - generał Jaruzelski był "parasolem ochronnym" dla rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ten komunistyczny aparatczyk jest w tekście Romanowskiego przedstawiony niemal jak męczennik za sprawę: - Pierwszy to proces, jaki w swych tysiącletnich dziejach Polacy wytoczyli głowie państwa. I że prezydent Jaruzelski jest sądzony za czyny gangsterskie. I że ma już ukończone 85 lat. Czy na takie traktowanie zasługuje człowiek, którego najważniejsza rola dziejowa spełniła się w latach narodzin niepodległości? - pyta dramatycznie. Jego zdaniem jego miejsce jest zupełnie gdzie indziej: - Miejsce Wojciecha Jaruzelskiego było w dniu Święta Niepodległości na trybunie honorowej. Obok Lecha Wałęsy i Ryszarda Kaczorowskiego - kończy Romanowski. Może w ramach zadośćuczynienia Jaruzelski zostanie chociaż publicystą "Wyborczej"?

JL

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »