Pod każdą z bluźnierczych kopii malarskich autorki wystawy umieściły tabliczki informujące o szczegółach zamachów. Wywołało to natychmiastową reakcję. Pod siedzibą Stowarzyszenia Dziennikarzy w Tel Awiwie, gdzie wystawiono obrazy, doszło do demonstracji. Na protesty chrześcijan nie zwrócono wielkiej uwagi.

Dopiero Almagor, organizacja zrzeszająca ofiary terroru doprowadziła do zamknięcia wystawy w piątek. - Te obrazy są skandaliczne. Widz mógł odnieść wrażenie, że te terrorystki są gloryfikowane, przedstawiane jako święte – powiedział "Rz" Meir Indor, szef organizacji. – To dobre dla jakichś lewicowych intelektualistów. Zwykły człowiek odbiera podobne "dzieła" w sposób jednoznaczny: jako kpinę z ofiar terroru. Pewnie teraz będą pokazywać te obrazy w Europie i tam znajdzie się wielu naiwniaków, którzy się będą nimi zachwycać – podkreślił Indor.

Galina Bleich, jedna z dwóch autorek wystawy tłumaczy, że celem było zadanie pytania, jak jest możliwe, że kobieta, często symbolizująca miłość i wrażliwość, staje się źródłem nienawiści i śmierci. Jej zdaniem, nie powinno to obrażać ofiar terroru ani ich rodzin. Zdaniem niektórych komentatorów, najbardziej oburzeni powinni być chrześcijanie. Chociaż mieszkający w Izraelu arabscy wyznawcy Chrystusa również protestowali przeciwko wystawie, nikt nie potraktował ich z należytą uwagą.

 

JaLu/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »