Egipska armia zabiła przywódcę Państwa Islamskiego Abu Duaa al-Ansariego, przywódcę ruchu Ansar Bait Al-Maqdis, operującego na Półwyspie Synaj, podała telewizja CNN.

Na Półwyspie Synaj od 2013 r. funkcjonuje silne centrum Państwa Islamskiego. Islamiści zrobili tam bazę po obaleniu egipskiego prezydenta Hosni Mubaraka. Początkowo organizacja była wymierzona w Izrael i zapowiadała jego zniszczenie. Potem przyłączyła się do ISIS i atakowała zarówno egipskie siły rządowe, jaki i gazociągi łączące Egipt z Izraelem i Jordania.

Niewykluczone, że grupa była odpowiedzialna za atak na rosyjski samolot pasażerski w październiku 2015 r., w wyniku którego 224 osoby poniosły śmierć. Armia egipska poinformowała, że zabito 45 terrorystów, wielu raniono i zniszczono pokaźne ilości broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Tymczasem nasilają się też wrogie nastroje ze strony islamskich ekstremistów w Europie. Szef austriackiego MSW poinformował, że tamtejsi policjanci dostali listy z pogróżkami o planowanych zamachach. Wzmocniono siły bezpieczeństwa w całym kraju. Dotychczas zatrzymano już 59 osób za związki z terroryzmem.

Natomiast w Danii jedna z gmin muzułmańskich zarządzająca cmentarzem zaproponowała pogrzeb Adelowi Kermiche, jednemu z zabójców katolickiego księdza Jacquesa Hamela. Wcześniej odmówiono pochówku terroryście we Francji. Duńscy muzułmanie początkowo krytykowali swoich współbraci z Francji tłumacząc, że ich zachowanie jest niezgodne z zasadami islamu. Potem jednak wycofali się z propozycji i zaprzeczyli swoim wcześniejszym słowom.

Reasumując – żyjemy w ciekawych czasach, gdzie w nagłówkach na pierwszych stronach gazet dominują informacje z życia muzułmanów w Europie, przeważnie z cyklu: kogo zabili lub kogo zamierzają zabić.

Tomasz Teluk