Iveta Radiczowa jest kandydatką popieraną przez Słowacką Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną. Mimo to wyraża poglądy, których nie powstydziłby się skrajny lewicowiec. – Kobiety nie mogą kierować się nadrzędnymi prawami Kościoła. To, co jest, a co nie jest moralne, jest tylko kwestią pewnej umowy społecznej. Zatwierdzanej przez przedstawicieli społeczeństwa – powiedziała niedawno była minister polityki społecznej na temat zabijania dzieci nienarodzonych.

Na te słowa zareagował biskup diecezji w Bańskiej Bystrzycy i wiceprzewodniczący słowackiego episkopatu, Rudolf Balaż. – A zatem, jeśli deputowani parlamentu umówią się, że zabójstwo nie jest grzechem i pogwałceniem prawa, to możemy bezkarnie mordować? - pytał w czasie niedzielnego kazania.

Ponadto stwierdził, iż takimi poglądami kierowali się także naziści. – Hitler również uzasadniał wszystkie straszne rzeczy zgodą niemieckiego Reichstagu. Przedstawiciele niemieckiego społeczeństwa uznali, że mordowanie Żydów i Romów w obozach koncentracyjnych nie jest grzechem – stwierdził hierarcha. – Najwyższym autorytetem powinny być prawa boskie. To smutne i tragiczne, że na najwyższe funkcje w kraju, gdzie 75 procent obywateli deklaruje wyznanie katolickie, kandydują ludzie, którzy nie rozumieją wagi dziesięciu przykazań – dodał duchowny.

Radiczowa odpowiedziała w iście antyklerykalnym stylu. – Historia nie rozpoczęła się w XX wieku. Pamięta również takie rzeczy jak inkwizycja. Nie zamierzam jednak dyskutować o tym, ile bólu zadał wierzącym Kościół w swoich dziejach – stwierdziła kandydatka na prezydenta.

Iveta Radiczowa jet jedną z siedmiu kandydatów w wyborach prezydenckich, które odbędą się 21 marca. W sondażach zajmuje drugie miejsce za obecną głową państwa, Ivanem Gasparowiczem, którego popierają wchodzące w skład rządu socjaldemokratyczna partia „Kierunek”, oraz Słowacka Partia Narodowa.

sks/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »