Od wielu lat Polacy, mieszkający na dawnych Kresach Wschodnich, jak i stowarzyszenia kresowe w Polsce zwracają uwagę opinii publicznej, że mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem najconalizmu i faszyzmu na terenie zachodniej Ukrainy. Wielokrotnie przypominano o tym przy okazji różnych incydentów, jak na przykład rajdu Bandery w 2009 roku, który miał przejechać przez Polskę. Niestety, polscy politycy bagatelizują te niebezpieczne sygnały. A dziś sytuacja jest rzeczywiście bardzo trudna, dlatego, że po raz pierwszy do parlamentu ukraińskiego weszła partia Swoboda, która bezpośrednio nawiązuje do tradycji faszystowskich, antysemickich, a także antypolskich. Co więcej, od wielu już lat, Swoboda ma przewagę w samorządach na terenie dawnej Galicji Wschodniej i na Wołyniu. To bardzo groźna sytuacja. Krok po kroku spotykamy się z kolejnymi przejawiami tego bardzo niebezpiecznego zjawiska.
Trzeba przypomnieć, że 13 grudnia ubiegłego roku, a więc niecały miesiąc temu, Parlament Europejski na wniosek niemieckich europosłów przyjął rezolucję, wyrażającą sprzeciw wobec działań Swobody, uznając je za zagrożenie nie tylko dla wartości europejskich, ale również dla związków Ukrainy z UE. Co się okazało? O ile posłowie z PiS głosowali za przyjęciem tej uchwały, o tyle posłowie z PO i PSL wstrzymali się od głosu, a więc nie chcieli zabrać jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. To bardzo źle, bo polska polityka wschodnia jest taką strusią polityką, czyli ciągłym chowaniem głowy w piasek, wycofywaniem się i milczeniem. To powoduje, że wzrost tych negatywnych tendencji tuż za naszą wschodnią granicą (a to się dzieje dokładnie parę kilometrów za naszą wschodnią granicą) jest coraz niebezpieczniejszy. Dalsze milczenie może, moim zdaniem, rodzić ogromne niebezpieczeństwa, szczególnie dla Polaków, którzy mieszkają na Ukrainie.
Przy tej okazji muszę powiedzieć, że dochodzi do kompletnej paranoi w relacjach polsko-uraińskich. Przykładowo, strona polska zwróciła Ukraińcom Dom Kultury w Przemyślu, ale analogicznie, do dnia dzisiejszego Polacy nie mają swojego Domu Kultury we Lwowie. Tak postępować nie można. Powinno się podejmować kroki na zasadzie równoważnych działań. Mniejszość ukraińska ma swoje prawa w Polsce, i bardzo dobrze, że je ma, ale z drugiej strony, dlaczego Polacy na Ukrainie nie mogą mieć takich samych, równoważnych praw?
Tu pojawia się jeszcze problem z uchwałą w sprawie potępienia Akcji „Wisła”. To kolejny, bardzo ostry konflikt, po raz kolejny bagatelizowany przez polityków. Przy tej okazji – a właśnie minęła 65. rocznica Akcji „Wisła”, próbuje się gloryfikować UPA, a przecież była to organizacja, która walczyła przeciwko państwu polskiemu, była za oderwaniem części polskiego terytorium! Dziś słyszymy takie hasła, jak to, że „przyjdzie Bandera i zrobi porządek”. To znaczy, co zrobi? Jak wyglądały rządy Bandery? To były mordy na Polakach, Żydach, Ormianach, a także na tych Ukraińcach, którzy nie popierali Bandery. To były zbrodnie popełniane także na własnym narodzie.
Not. Marta Brzezińska
