Związek Wpędzonych (BdV) planuje muzeum, które zakorzeni wypędzenia milionów Niemców po II wojnie światowej w historię wypędzeń w Europie w XX wieku. Przy takim sposobie postrzegania, który pomija nazistowską politykę zagłady, niemieccy wypędzeni są znaczącą grupą ofiar, już ze względu na ich liczbę – napisał dziennik.

Pisaliśmy o tym, że z członkostwa w fundacji mającej się zająć przygotowaniem muzeum zrezygnowała szefowa BdV Erika Steinbach. Ale nie za darmo. Wytargowała m.in., że rada fundacji  ma liczyć 21 członków. Chociaż muzeum zapowiadano jako element polityki międzynarodowej, to nie zasiądzie w niej żaden obcokrajowiec – zauważa gazeta.

Do rady naukowej zaproszono z kolei trzech przedstawicieli państw sąsiednich. Ceniony polski historyk Tomasz Szarota zrezygnował niedawno z tego zaproszenia. - Jeden z nich, renomowany polski historyk Tomasz Szarota, niedawno zrezygnował nie kryjąc irytacji – napisała gazeta. - Jego protest był uzasadniony, a jego powody "nie są natury politycznej, lecz naukowej” - dodała.

Gazeta wskazuje, że potrzebna jest „solidna naukowa dyskusja o koncepcji wystawy”. Podkreśla przy tym, że na niczym spełzły palny niemieckiego rządu, który chciał organizacji międzynarodowej konferencji historycznej na temat muzeum wysiedleń. - Dla niektórych gości z zagranicy było zbyt oczywiste, że chodzi o alibi – ocenia bawarska gazeta.

Na razie postanowiono zorganizować wystawę wędrowną o wysiedleniach, która pokazywana będzie zanim ukończony zostanie remont przeznaczonego na muzeum budynku Deutschlandhaus w Berlinie. -  Wystawa ma dać kolejnym pokoleniom wyobrażenie o wypędzeniach oraz poruszyć emocje zwiedzających – wyjaśnia publicystka Helga Hirsch, która ma przygotować ekspozycję.

 

mm/Wiara.pl/Gazeta.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »