To, co na temat okrągłego stołu mówią Adam Michnik, Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa czy Władysław Frasyniuk wiedzą już wszyscy i nikogo to już w zasadzie nie obchodzi. My, zapytaliśmy tych, którzy pamiętają tamto wydarzenie, ale nie należą do jego beneficjentów.

 

 

Barbara Niemiec (działaczka Solidarności):

Zdecydowanie nie zasłużył. Dla mnie był on rozczarowaniem. To co było przy nim ustalana tak naprawdę zostało uzgodnione wcześniej. Niestety nie znamy prawdziwej historii jaka doprowadziła do zebrania się okrągłego stołu.

Skutki tego wydarzenia są ogólnie znane, czyli tak naprawdę komuniści utrzymali władzę, trendy związane z bezpieczeństwem i gospodarką państwa nie zostały odwrócone. Jako naród dużo straciliśmy przez okrągły stół, przede wszystkim wielki kapitał Solidarności. A zmiany i tak musiały nadejść. Mogę tylko dodać, że osobiście obrady okrągłego stołu traktuję jako nieprawdę.

 

Jerzy Targalski (działacz opozycji, publicysta):

Okrągły stół był procesem selekcji tego, jakie kto zajmie stanowisko w sytuacji rozszerzonej władzy. Czy zasługuje na swój mit? Ewidentnie nie zasługuje. To co się obecnie nazywa osiągnięciami okrągłego stołu, tak naprawdę nie jest jego zasługą. Wszelkie decyzje zostały podjęte wcześniej.

 

Krzysztof Wyszkowski (legenda Solidarności, niezależny publicysta):

To była sprytna operacja komunistycznych służb specjalnych, zaplanowana i przećwiczona już wcześniej - pod tą sama nazwą odbywały się spotkania z władzą w innych krajach bloku. Operacja miała zapewnić nomenklaturze ustroju miękkie lądowanie. Komuniści wiedzieli, że padną i trzeba było się akomodować do nowych warunków.

Do kontraktu poproszono tajnych agentów i tzw. pożytecznych idiotów, którzy nie orientowali się, że wszystko się wali. Dzięki wytworzeniu się licznej „kontrolowanej” opozycji dało się zwerbować odpowiednich przeciwników, którzy stali się partnerami.

To była operacja absolutnie propagandowa, układ najwygodniejszy dla władz komunistycznych. Stworzenie mitu okrągłego stołu udało się dzięki takim ludziom jak Kuroń, Michnik, dzięki mediom i pomocy tajnych służb. Ale są to już ostatnie dni tego mitu. Wkrótce przygniecie on samych jego twórców. Okrągły stół rozpada się w drzazgi.

 

Danuta Skóra (opozycjonistka, dyrektor wydawnictwa „Znak”):

Mogę powiedzieć nieco osobiście, że okrągły stół zmienił moje życie. Dzięki temu wydarzeniu ludzie, którzy umieli coś robić, mogli rzeczywiście zacząć działać i wykorzystywać swoje talenty, wcześniej nie mieli szansy z nich korzystać. Wtedy było to dla nas ogromne przeżycie.

Dzisiaj mamy ogólną debatę na temat rzetelności tamtych opinii – na pewno po wyborach w czerwcu 89. należało zrewidować wcześniejsze ustalenia. Opozycja powinna była bardziej zdecydowanie przejąć władzę i wyeliminować komunistów. Nie podobało mi się wtedy to, co głosiła pani Anna Radziwiłł, że zmiany powinny być minimalne. Bardzo szybko widać było, że wiele pól aktywności (szkolnictwo, służba zdrowia) mogły zostać reformowane zdecydowanie odważniej, a tych działań nie podjęto.

Ale dzisiaj ocenia się okrągły stół z perspektywy tego, czego nie zrobił. Teraz widać co zostało zaprzepaszczone, ale wtedy to było wielkie wydarzenie.

 

Prof. Marek Bankowicz (politolog, ekspert ds. systemów politycznych UJ):

Okrągły stół był rodzajem politycznego porozumienia rządu z opozycją. Władza była świadoma swego położenia. Wiedziała, że zachowanie przez nią władzy pociągnie za sobą przyłączenie się opozycji, podzielenie się władzą.

Opozycja nie spodziewała się aż takiego obrotu wydarzeń. Jej postulaty były raczej minimalistyczne (legalizacja Solidarności). Władza też się przeliczyła. Też nie spodziewała się takiego rozwoju sytuacji, nie doceniła reakcji społecznej związanej z nowymi wyborami.

Niestety komuniści tracili władzę stopniowo. Polska była ostatnim krajem w Europie, w którym przeprowadzono w pełni wolne wybory parlamentarne. Przyczyną tego było zbyt długie trzymanie się ustaleń okrągłego stołu.

Suma sumarum - trudno go potępić. Jest symbolem pewnej zmiany, do której doszło. Osobiście nadmiernie go nie idealizuje. Wszystko wskazuje na to, że do tych zmian doszło by i bez okrągłego stołu. Niestety ustalenia spowolniły cały proces wchodzenia w nowy system polityczny.

 

Not. BM/AJ

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »