Całą sprawę odgrzewa portal tvn24.pl, niewiadomo czy dla wskazania, jaki to nasz Janusz z Biłgoraja kulturalny czy odnotowania kronikarskiego obowiązku. W końcu wtorkowy ranek może być dniem posuchy medialnej...

 

Palikot zaznaczył, że nie powinien był tak mówić, ale zastrzegł, że była to forma żartu. Ale o jaką wypowiedź tym razem chodziło? Jak wiadomo, pan poseł uzbierał już pkaźną liczbę kiepskich dowcipów. Doprawdy, można przebierać! Otóż w 2010 r. ówczesny polityk Platformy Obywatelskiej powiedział: "Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie".

 

Tyle, że przeprosiny mają równie kiepski charakter, co i rzeczony żart. - Nawet w formule kabaretowej nie powinniśmy życzyć nikomu śmierci, nie wypatraszać, nie szukać gałęzi do powieszenia, jak Adam Hofman, nie mówić, że "jest pani na krótkiej liście do wykończenia", jak Lech Kaczyński zwrócił się do Moniki Olejnik, ani hiperbolicznie, literacko czy żartem - powiedział Palikot.

 

I tak, facet, który odwalał wiecową hochsztaplerkę w 90. rocznicę śmierci Gabriela Narutowicza, z "przeprosin" czyni dodatkową okazją do wycierania sobie gęby tragicznie zmarłym prezydentem. Wszystko pewnie w ramach obrony wartości do których odwołuje się Palikot... Tak jak na nagraniu poniżej (od 6:15): 

 

Aleksander Majewski