Podpułkownik Robert Benedict, szef podkomisji lotniczej w komisji Jerzego Millera w wywiadzie dla dziennika „Polska” komentuje zarzuty stawiane przez PiS pod adresem raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Odnosi się między innymi do tego, że przenoszenie wraku i rozrywanie jego części to dowód manipulacji strony rosyjskiej.

 

Benedict zapewnia, że rozmontowywanie elementów samolotu odbywało się w porozumieniu ze stroną polską. Za każdym razem uważano, by nie uszkodzić części istotnych dla badania przyczyny katastrofy.

 

- Jeśli chodzi o sposób przenoszenia części samolotu - to też jest określone postępowanie. Po prostu niektóre szczątki są za duże, by można je było jednorazowo podnieść - tłumaczy podpułkownik Benedict.

 

Ekspert komisji Millera przekonuje, że komisja nie miała żadnych problemów przy badaniu wraku samolotu. - Każdy z 18 członków komisji obecnych w Smoleńsku spędził na miejscu katastrofy i przy wraku dziesiątki godzin. Ja sam chodziłem po tym obszarze przez 11 dni. Kiedy zaś prokuratura rosyjska zakończy swoje śledztwo, wtedy dopiero wrak będzie mógł być przekazany polskim śledczym. To standardowa procedura przy badaniu zdarzeń lotniczych - mówi Benedict.



eMBe/PolskaTheTimes