W sobotniej audycji "Pasterski kwadrans" na antenie diecezjalnego Radia eR metropolita lubelski odpowiedział na pytanie słuchaczki z Wrocławia, która w kontekście beatyfikacji ks. Popiełuszki apelowała do biskupów, żeby zdecydowanie opowiedzieli się po którejś stronie przed wyborami prezydenckimi. „Przecież nie może być tak, że każdy z dwóch liczących się kandydatów jednakowo podoba się Panu Bogu – streścił końcówkę listu abp Życiński.

Hierarcha odpowiedział słuchaczce: - Rzeczywiście, nie wiemy, jakie są nastroje Pana Boga i który z kandydatów podoba mu się bardziej, ale właśnie dlatego powinniśmy milczeć. Uprawianie propagandy i występowanie w roli rzecznika prasowego Pana Boga byłoby czymś bardzo niewłaściwym w Kościele i dlatego prośba pani Barbary nie może być spełniona.

Podkreślił też, że "byłoby pretensjonalnie, gdyby któryś z księży biskupów zdecydował się udzielić poparcia tylko jednemu kandydatowi". - Proszę się modlić, może Pan Bóg odpowie i podsunie Pani tego kandydata, którego wizja świata i wartości są mu bliższe. Proszę natomiast nie wymagać od biskupów, aby przestali być pasterzami całego ludu i związali się z jedną grupą, z jednym programem prezydenckim, bo byłoby to samobójcze i szkodliwe dla Kościoła – poradził słuchaczce.

Nie wszyscy polscy biskupi zachowali przed wyborami enigmatyczne milczenie wzorem metropolity lubeskiego. Komu zatem udzielą poparcia? Niedawno w Radiu Kielce bp Kazimierz Ryczan, przyparty do muru przez dziennikarza, przyznał się do swoich sympatii politycznych. - Jeżeli ktoś wyciąga wnioski, że jestem zwolennikiem PiS-u, oczywiście, ja się tego nie wypieram. Ja się na tym wychowałem. Ja straciłem chyba dwa albo trzy lata na „Solidarność” będąc na wyższej uczelni - powiedział. Słowa biskupa spotkały się z ostrą reakcją "GW". - Biskup Ryczan nienawidzi wszystkiego, co w Polsce nowoczesne. Nienawidzi mediów, nienawidzi większości Polaków. Nienawidzi Polski nowoczesnej, bo wydaje mu się zbyt mało religijna. Ryczan to ta część episkopatu, która wyraźnie wspiera judzenie jednych Polaków przeciwko drugim" - pisał wówczas na łamach tej gazety prof. Kik.

Z kolei przewodniczący Episkopatu Polski, abp Józef Michalik, w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" stwierdził, że „zawsze trzeba działać zgodnie z dobrze uformowanym sumieniem, czyli popierać dobro. Ja zagłosuję na kandydata, który pokazał, że potrafi bronić życia niezależnie od układów, ufając, że przy swoich dużych umiejętnościach zawsze będzie wierny zasadom troski o dobro.”

"Gazeta Wyborcza" odczytała tę wypowiedź jako jednoznaczne poparcie kandydatury Marka Jurka. Jej komentator Mirosław Czech nazwał przewodniczącego Episkopatu „arcybiskupem jednego procenta” i potępił za „agitację na rzecz jednego z kandydatów”, której hierarcha „nie powinien [dopuszczać się'/> ze względów prawnych i duszpasterskich”.

Co na to Marek Jurek? - Abp Michalik opisał cechy kandydata, którego uważa za właściwego prezydenta. (…) Jeżeli pan poseł Czech tak to odczytuje, to dla mnie to jest bardzo miłe” - skomentował domniemane poparcie abp. Michalika w rozmowie z Piotrem Semką.

MJ/Wyborcza.pl/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »