W 2004 roku, Donna Busch przyjęła zaproszenie od przedszkola w Newton Square w Pensylwanii, aby w grupie do której uczęszcza jej syn Wesley, przeczytać fragment ulubionej książki syna. Mały Wesley miał być bohaterem przedstawienia "Wszystko o mnie", które ma na celu "przybliżenie osobowości" i umożliwienie lepszego poznania się przedszkolaków. Bardzo często w trakcie tego wydarzenia rodzice bohatera czytają fragment ulubionej czytanki. W przypadku chrześcijańskiej rodziny Buschów była to Biblia. Mama Wesleya wybrała Psalm 118.
Kiedy przygotowywała się do czytania, jedna z jego opiekunek poprosiła o nie czytanie Biblii dopóki nie wyrazi na to specjalnej zgody dyrektor placówki Thomas Cook. Według informacji Rutherford Institute, organizacji prawnej zajmującej się prawami obywatelskimi, matce Wesleya zabroniono lektury fragmentu z Pisma Świętego gdyż – jak argumentowano - jest to sprzeczne z prawem rozdzielającym Kościół od państwa. W zamian zaproponowano lekturę książki o wróżkach, czarodziejach i Halloween. Matka odmówiła.
Decyzję placówki potwierdziły w 2005 r. sąd dytryktu i sąd apelacyjny. W decyzji szkoły sędziowie nie dopatrzyli się złamania prawa do wolności religijnej zapewnionej obywatelom amerykańskim w pierwszej poprawce do Konstytucji.
Teraz adwokaci z The Rutherford Institute zgłosili sprawę do rozpatrzenia przez Sąd Najwyższy USA, aby zbadać, czy zakaz ten nie stanowi złamania prawa konstytucyjnego. Sąd Najwyższy nie ma obowiązku zajmowania się każdą kontrowersyjną sprawą. Po zgłoszeniu zapytania decyduje on tylko na podstawie tego, czy ewentualne orzeczenie w danej sprawie wniosłoby coś nowego do amerykańskiego systemu prawnego.
JaLu/Wnd.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

