Właściciel firmy, która reklamuje się w taki sposób i jednocześnie autor kontrowersyjnej kampanii Artur Mokrzycki uważa, że nie ma w niej nic niestosownego. - To dziecko pokazuje jedynie dobrą bieliznę. Jako producent, a jednocześnie ojciec nie dopuściłbym do produkcji takich opakowań, jeśli bym miał jakiekolwiek skojarzenia pornograficzne. To są moje dzieci – tłumaczy. Agnieszka Dybowska z biura Rzecznika Praw Dziecka mówi, że to rodzice decydują czy wizerunek ich dzieci wykorzystywany na opakowaniach godzi w prawa pociech, czy też nie.



Jakub Śpiewak z Fundacji Kidprotect.pl uważa, że na forach pedofilskich zdjęcia zrobiłyby furorę. - Chodzi o jednoznaczny kontekst, eksponowanie genitaliów dziecka – mówi. Patrycja Kurowska-Kowalczyk z Komitetu Ochrony Praw Dziecka dodaje, że sześciolatka z opakowania wykonuje pozę jak z okładki "Playboya".

Źródło: tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »