- Zebraliśmy 1800 podpisów i dzisiaj rejestrujemy komitet. Pan Marszałek ma 30 dni na zarejestrowanie go lub zgłoszenie zastrzeżeń, następnie po rejestracji mamy trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów – powiedział na briefingu pod Sejmem Ludwik Skurzak, wiceprzewodniczący Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej - Contra In Vitro. Chodzi o projekt ustawy uchylający przepisy nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Inicjatorami komitetu obywatelskiego są: Fundacja Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia i Komitet Inicjatywy Ustawodawczej - Contra In Vitro.

Inicjatorzy akcji liczą na wsparcie Jarosława Kaczyńskiego, który podczas kampanii prezydenckiej zapowiedział, że poprze jakąś formę ustawy, która poprawiałaby obecną sytuację. - Można wnioskować, że poparcie PiS-u na pewno będzie, a projekt zmierza do przekonania posłów z PSL i PO, że trzeba chronić wspólnotę rodzinną, a nie rozbijać ją przez działania ustawowe – tłumaczy Jacek Sapa, prezes Fundacji Narodowego Dnia Życia.

Inicjatorzy komitetu przypominają o nieuwzględnieniu w debatach sejmowych faktu, iż przegłosowany projekt ustawy generuje duże wydatki budżetowe. Zwracają również uwagę na świadomość Polaków, która rośnie wraz z postępem debaty publicznej na ten temat. - Politycy muszą wiedzieć, że te sprawy będą naświetlane. Tego typu projekty mają bardzo niekorzystne skutki społeczne, a także finansowe, bo budżet coraz bardziej się nie dopina. W trakcie prac nad tą ustawą pojawiły się wprawdzie głosy sprzeciwu, ale podnoszono tylko jeden problem - odbierania dzieci rodzicom. Podstawowy problem polega jednak na tym, że jest to ustawa zbyteczna co do zasady, a nie tylko tego jednego przepisu – mówi Ludwik Skurzak.

Ile przegłosowana ustawa może kosztować podatnika? - To nie jest do przewidzenia. W pracach Sejmu próbowano zmusić inicjatorów ustawy, żeby to wyliczyli, ale parokrotnie otrzymywali różne wyniki. Nie dość, że dojdzie do ustanawiania nowej administracji, to jeszcze w sposób błędny od strony legislacyjnej, dlatego że nie wiadomo, czym te osławione komisje mają być – organami gminy czy jednostkami organizacyjnymi. Ta administracja powstanie przez łączenie dotychczasowej administracji, więc nie wiadomo, które koszty będą pokrywane w ramach dotychczasowych wydatków. Tak czy inaczej budowanie całej nowej struktury w każdej gminie pociąga za sobą duże koszty - mówi Skurzak. – Dużo mówi się o tanim państwie i zmniejszaniu administracji, ale tu mamy proces w przeciwnym kierunku. Rząd potrafi się chwalić, że MSZ zlikwidowało dwie ambasady i 10 etatów, a tutaj powstanie co najmniej jeden etat w każdej gminie. To nieporównywalna skala.

MJ

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »