Prymas Belgii odrzuca tezę, że AIDS jest karą za grzechy. Jego zdaniem jest to raczej "rodzaj immanentnej sprawiedliwości". Porównuje tę sytuację do ekologii. "Jeśli źle się traktuje środowisko, to ono w końcu źle obejdzie się z nami. Kiedy poniewieramy ludzką miłość, to być może ostatecznie i ona się na nas zemści, bez potrzeby jakiejś transcendentnej interwencji" - napisał arcybiskup. Dalej w książce można przeczytać: "Poniewieranie fizycznej natury (człowieka) doprowadzi do tego, że i ona źle nas potraktuje. Poniewieranie głębokiej natury ludzkiej miłości zawsze kończy się katastrofą pod każdym względem".
Prymas Belgii znany jest ze swojego bezkompromisowego podejścia do patologii społecznych. W jednej z wypowiedzi uznał - powołując się na Zygmunta Freuda - że homoseksualizm jest niedoskonałym stopniem rozwoju ludzkiej seksualności, a homoseksualistów za "nienormalnych". Jego zdaniem są oni zablokowani w normalnym rozwoju psychologicznym. Wypowiadał się też na temat prezerwatyw, głosząc ich skuteczność w zaledwie 90-95 procentach.
Słowa hierarchy dotyczące AIDS spotkały się z ostrą reakcją środowisk homoseksualnych i liberalnych polityków. - To obraza dla licznych pacjentów, którzy zmagają się z chorobą, a także ludzi, którzy niosą im pomoc - głosi komunikat wydany przez flamandzkojęzycznych liberałów. Francuskojęzyczni Zieloni ogłosili, że "zaszokowały ich nieodpowiedzialne i niebezpieczne słowa" abp. Leonarda. Także inne partie, również centrowe i prawicowe, skrytykowały wypowiedź prymasa, protestując przeciwko stygmatyzacji grup społecznych.
żar/Tvn24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

