Na jej profilu facebookowym już pojawił się krótki komentarz, który doskonale to pokazuje. „Franciszek wykazuje się po raz kolejny ogromną odwagą i daje świadectwo prawdzie.Mamy nadzieję iż jest to pierwszy krok aby doprowadzić do tąpnięcia tamy odgradzającej wielu ludzi od Kościoła,zwłaszcza katolickiego.Gdyby tylko Papież i reszta duchowieństwa otworzyli się na to iż miłość homoseksualna,również fizyczna pochodzi od Boga i jest wykorzystaniem jego daru...” - napisano na profilu „Wiary i Tęczy”
A my ze swej strony możemy zapewnić lobbystów gejowskich w szatach chrześcijan, że nic takiego się nie stanie. Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości, że akty homoseksualne są obrzydliwością w oczach Pana, i że mężołożnicy nie odziedzidzą Królestwa Niebieskiego. Obowiązek szacunku dla osób homoseksualnych, także takich, które popełniają grzech, nie zmienia w niczym moralnej oceny ich czynów. Należy im się szacunek, bo są ludźmi, ale szacunek ten nie oznacza i nie może oznaczać akceptacji grzechu.
Papież Franciszek powiedział to zresztą bardzo jasno, odsyłając słuchaczy do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który doskonale wyraża katolickie nauczanie w tej sprawie. „Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane". Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” - stanowi Katechizm. I to by było na tyle w kwestii zmiany stanowiska Kościoła w tej sprawie.
Tomasz P. Terlikowski
