Dziennikarze radia RMF FM piszą, że dotarli do nowych nagrań rozmów z kokpitu Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się w Smoleńsku. Nagrania te rzucają zupełnie nowe światło na ostatnie chwile lotu prezydenckiej maszyny. "Śledztwo smoleńskie czeka prawdziwy wstrząs" - oceniają dziennikarze radia.

Czy rzeczywiście? Do czego dotarli dziennikarze i co publikują?

Okazuje się, że jest to powtórzona teza rosyjskiego MAKu o tym, że to generał Błasik - znów szczucie na generała - wywierał presję na pilotach by za wszelką cenę lądowali. 

Materiał, który opublikowało radio RMF FM to fragment analizy biegłych, którą przygotowali na zlecenie prokuratury, czyli wiemy czego możemy się spodziewać!

Co wiemy z nowych nagrań? Według tych zapisów, do samego końca w kokpicie tupolewa znajdował się Dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. Co więcej, wydaje on polecenia załodze i bierze udział w procedurze lądowania maszyny. "Dowódcy Sił Powietrznych eksperci z dużym prawdopodobieństwem przypisują słowa: »Faktem jest, że my musimy to robić, do skutku«. Chodzi o próby podejścia do lądowania" - opisują nowe odczyty dziennikarze RMF FM.

"Według odczytu biegłych DSP uciszał inne osoby przebywające w kokpicie. Po pierwszym »TERRAIN AHEAD« oczekiwał od załogi »Po-my-słów«, a na wysokości 300 metrów zachęcał pilota »Zmieścisz się śmiało«" - czytamy dalej.

W ciągu 20 minut przed katastrofą magnetofon zarejestrował aż siedem prób uspokajania i uciszania. Z nowych odczytów wynika także, że na pół godziny przed katastrofą mikrofony zarejestrowały rozmowę, w czasie której ktoś z załogi - raczej nie piloci - rozmawiali o piciu piwa w czasie lotu.

Jak pisze Tomasz Skory, najnowsza opinia uznaje za wadliwe wszystkie wcześniejsze ekspertyzy nagrania. "Wszystkie wcześniejsze badania oparte były na jednakowych kopiach zapisu wykonanych z nieodpowiednią dla uzyskania pełnego zapisu tzw. częstotliwością próbkowania. Biegli prokuratury wykorzystali zaś własną kopię zapisu, zarejestrowaną podczas specjalnej, dodatkowej wizyty w Moskwie w lutym 2014" - wyjaśnia.

Czy rzeczywiście są to "nowe" dane nt katastrofy? Każdy z nas widzi, że to prowokacja i wrzuta przed 5 rocznicą katastrofy smoleńskiej, oraz kolejny przedwyborczy atak na środowiska związane z PiS. 

mm/RMF