Białoruska telewizja OTV opublikowała drugie nagranie z udziałem aresztowanego przez reżim Łuakszenki białoruskiego opozycjonisty Romana Protasiewicza. Współtwórca kanału Nexta przekonuje na nim, że ze względu na surowe represje protesty przeciwko Łukaszence są bezcelowe.
Pierwsze nagranie z udziałem Protasiewicza po jego zatrzymaniu pojawiło się kilka dni po zatrzymany. Opozycjonista miał opuchnięta twarz, najpewniej został wcześniej pobity. Teraz telewizja OTV opublikowała kolejne nagranie, które przypomina przesłuchanie.
Opozycjonista zatrzymany na pokładzie samolotu Ryanaira, który białoruskie władze zmusiły do lądowania, mówi na nagraniu o okolicznościach swojego zatrzymania. Informuje, że o wylocie napisał tylko na roboczym czacie.
- „Miałem konflikt tylko z jednym człowiekiem, był on bardzo napięty, zwłaszcza w ostatnich dniach. Tak naprawdę uważam, że jedyny raz, kiedy w ogóle napisałem: jak, kiedy i którym samolotem będę leciał, to było na roboczym czacie na 40 minut przed wylotem. Na tym czacie jest także ten człowiek i akurat zdarza się taka sytuacja”
- mówi Protasiewicz.
- „Jedna z pierwszych rzeczy, o jakich pomyślałem, to że tak naprawdę zostałem wrobiony. Bo nigdy nie mówiłem (gdzie lecę), a jak tylko powiedziałem, od razu znalazłem się w Mińsku. Dosłownie od razu!”
- dodaje.
W nagraniu pojawia się też mało wiarygodny wątek, w którym dziennikarz przekonuje, że protesty przeciwko reżimowi Łukaszenki są bezcelowe ze względu na ciężkie represje. Komentując te słowa dla agencji Associated Press jeden z bliskich współpracowników Protasiewicza podkreśla, że wypowiadał je wyraźnie przymuszony.
kak/Associated Press, OTV, niezależna.pl
