Skoro muzułmanom za przejście na chrześcijaństwo grozi śmierć, należy dopasować Ewangelię do nauk islamu, by uchronić ich przed utratą życia. Tak uważa dyrektor azjatyckiego oddziału ewangelickiego dzieła misyjnego „Serving in Mission”. W tym celu proponuje fałszowanie treści zarówno Biblii, jak i Koranu.

I tak „misjonarze” chcieliby, by wśród muzułmanów szerzyć legendę, jakoby Mahomet, prócz 99 imion wyliczonych w Koranie, nosił jeszcze imię Jezus. Ponadto promują posługiwanie się w misji ewangelizacyjnej wydaniami Pisma Świętego, z których zniknęły słowa mogące wywołać negatywną reakcję muzułmanów. Jezus Chrystus nie jest w nich nazywany Synem Bożym, zaś grzech zmienia swoją nazwę na „brud” lub „hańba”. „Ewangelizatorzy” są przynajmniej konsekwentni, bowiem nawróconych w ten sposób ludzi nie nazywają „chrześcijanami”, a „muzułmanami Jezusa”, którzy mieliby modlić się w „meczetach Jezusa”.

Inicjatywę „Serving in Mission” krytykuje ewangelicka Misja Karmelu (Karmelmission) która od ponad 100 lat szerzy na świecie Dobrą Nowinę i jednocześnie prowadzi badania nas sposobami ewangelizacji, które miałyby ustrzec misjonarzy przed prześladowaniami. Metoda proponowana przez „misjonarzy dopasowania” jest nie tylko nieskuteczna ale również niebezpieczna. Prowokuje prześladowania gdyż jest przez Muzułmanów postrzegana jako religijny synkretyzm i herezja. Ponadto nakłania byłych muzułmanów do wypierania się Jezusa i tym samym ryzykowania szczęścia życia wiecznego. Zdaniem Misji Karmelu chrześcijanie ze świata islamu muszą liczyć się z cierpieniem jakie niesie im wyznawanie wiary.

Jezus Chrystus nie mówił, że będzie łatwo. Pozorne ułatwianie sobie zadania nie musi pzynosić dobrych owoców.

KSEK/idea.de

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »