- Przedstawiłam duchownym swoją dotychczasową działalność i poprosiłam o modlitwę w mojej intencji i w intencji Ojczyzny – powiedziała posłanka w rozmowie z "Gościem". 

 

Nowak napisała w liście do księży, że 9 października wyborcy zdecydują, czy "naszym krajem będą rządzić osoby wierne Ewangelii, czy też wpatrzone w ducha liberalizmu i samowoli". Zapytana o to, czy nie obawiała się, że decyzja o wysłaniu listu do duchownych będzie źle odebrana albo nagłośniona przez media, odpowiedziała stanowczo: – Nie mam się czego bać. Moje dotychczasowe głosowania w Sejmie są jawne i do zweryfikowania. Jestem katoliczką, zawsze głosuję zgodnie ze swoim sumieniem i nigdy nie sprzeciwiłam się nauczaniu Kościoła. Jeżeli moja postawa i przekonania wyborcom nie odpowiadają, to nie będą na mnie głosować.

 

Posłanka zaznaczyła, że w naszym społeczeństwie są ludzie wierzący, którzy chcą, żeby w Sejmie byli posłowie, mówiący ich głosem. – Dlatego otwartym tekstem napisałam księżom kim jestem i kim nadal chce być – powiedziała.

 

Wyjaśniła też, że do listów dołączyła po trzy swoje ulotki, jeśli „któreś grupy parafialne chciałby się zapoznać z jej kandydaturą”. Posłanka podkreśliła w liście, że była przeciwniczką liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, sprzedaży alkoholu na boiskach i że poparła pomysł, by święto Trzech Króli było dniem wolnym od pracy. Wspomina też, że stara się ściśle współpracować z Kościołem – pomaga śląskiemu oddziałowi Caritas, zabiega o pieniądze na prace konserwatorskie w świątyniach regionu i uczestniczy w akcjach charytatywnych.

 

eMBe/Gosc.pl