Na 32 Amerykanów, którym zadano to pytanie, 29 powiedziało: nie. Według prof. Amy Schalet, autorki książki „Not Under My Roof: Parents, Teens and the Culture of Sex” to jedno pytanie może pogrzebać próby wprowadzenia edukacji seksualnej do powszechnych szkół w USA. Jednak już w Holandii na takie samo pytanie zadane 26 rodzicom, 24 odpowiedziało, że nie miałby nic przeciwko pozwoleniu swojemu dziecku na spędzenie nocy z jego chłopakiem czy dziewczyną. Schalet cytuje jedną z holenderskich matek, która powiedziała, że jeżeli dziecko jest gotowe by uprawiać seks i weźmie pigułkę, to ona nie widzi w tym problemu.
Zwolennicy edukacji seksualnej w USA uważają ,że Ameryka powinna iść drogą Holandii. Jednak Shalet, która jest wykładowcą socjologii na Uniwersytecie w Massachusetts uważa, że Amerykanie powinni iść własną drogą i niemożliwe jest by byli stali się tak liberalni jak Holendrzy. Jednak dodaje, że Amerykanie powinni zadać sobie pytanie na temat swojego stosunku do seksu, który coraz wcześniej uprawiają ich dzieci. Książka prof. Schalet została wydana w tym samym miesiącu, w którym administracja Obamy robi wszystko by wprowadzić edukacje seksualną do szkół. Rząd chce wydać w 2012 roku ponad 100 milionów dolarów na programy „chroniące nastolatki przed ciążą”. Jednak już wybuchła dyskusja czy skuteczniejsza jest promocja środków antykoncepcyjnych czy abstynencji. „House Appropriations Committee” zdecydowała, że organizacje promujące abstynencje otrzymają połowę z 40 milionów dolarów przeznaczonych dla organizacji zajmującej się walką z “niechcianymi ciążami”. Można się spodziewać, że wojna o edukację seksualną w szkołach przebiegnie wzdłuż odwiecznego podziału na liberałów i konserwatystów. I będzie to pewnie gorąca wojna między politykami Tea Party i Demokratami. W Holandii taki stan rzeczy jest nie do pomyślenia. Tam nawet „skrajna” prawica popiera gejów i antykoncepcje w szkołach.
Ciekawe jak wyniki takich badań prezentowały by się w Polsce? Podejrzewam, że jesteśmy wciąż społeczeństwem na tyle rozsądnym, że bliżej nam do nowoczesnych i jednocześnie religijnych ( ateiści nie mogą znieść tego połączenia) Amerykanów niż liberalnych Holendrów. Wyniki zaprezentowanych badań pokazują, że Stany Zjednoczone Ameryki są wciąż konserwatywnym krajem, mimo prania mózgów zaserwowanego im w ciągu ostatnich 4 lat przez administracje Obamy. Uważam, że powinniśmy brać więc przykład z USA a nie naszych zblazowanych „sąsiadów” z UE. Europa jest na równi pochyłej. Chyba i tak pewne jest, że odnowa chrześcijaństwa przyjdzie z nowego świata.
Ł.A/Washington Times

