Bild: Kardynale, już prawie dwa miesiące minęły od czasu, kiedy Pani kanclerz zażądała publicznie od Papieża wyjaśnień w sprawie negacjonisty Holocaustu Williamsona. Koledzy partyjni i katolicy nadal krytykują Angelę Merkel. Dlaczego?

Kard. Joachim Meisner: Uważam, że publiczne zgromienie Papieża przez Panią kanclerz było jednym z jej największych błędów.

Czy jednak nie było to obowiązkiem urzędowym Angeli Merkel jako niemieckiej kanclerz by wskazać na to, że stosunek niemieckiego Papieża do Holocaustu nie powinien pozostawiać żadnych wątpliwości?

Najwyraźniej współpracownicy nie poinformowali jej o tym, że żądane od niej „wyjaśnienie” nastąpiło już tydzień wcześniej. Także ton wypowiedzi był zupełnie nieodpowiedni. Wiem od wielu katolików – i protestantów – że z tego powodu wystąpili z CDU.

Jak mogło w ogóle do tego dojść, że Ojciec Święty zrehabilitował notorycznego negacjonistę Holocaustu?

Papież nie zrehabilitował żadnego negacjonisty. Papież nie wiedział nic o wypowiedziach biskupa Williamsona. A zdjęcie ekskomuniki nie jest także rehabilitacją. Oczywiście zawsze można popełnić błąd. Także Watykan popełniał błędy. Ale i Pani kanclerz popełniła błąd.

Zapomnieć i przebaczyć?

Mogę powiedzieć tylko: Pani kanclerz, niech Pani pokaże swoją wielkość i przeprosi!

Dlaczego właśnie Niemcy tak ostro atakują niemieckiego Papieża?

Wielu Niemców nawet nie zauważa, jak ośmieszamy się przed całym światem tym wytykaniem błędów Papieżowi.

Czy nie rozumie ksiądz, że wielu ludzi po prostu nie nadąża, gdy Papież przed swoją podróżą do Afryki mówi: prezerwatywy nie rozwiązują problemu AIDS...

Papieżowi zarzuca się, że nawoływał cały świat do zaprzestania korzystania z prezerwatyw. Tego jednak nie zrobił. Papież nie nawoływał żadnego mężczyzny, który sypia z kim popadnie do rezygnowania z prezerwatywy. Raczej wskazywał na to, że trzeba dbać o to, by tacy mężczyźni zrezygnowali ze swojego nieodpowiedzialnego podejścia do seksualności.

To, że prezerwatywy chronią przed zakażeniem, jest bezsprzeczne.

Nie możemy redukować Afryki do AIDS, a walki z AIDS do prezerwatyw. Dlatego wielu Afrykańczyków uważa za kpinę sytuację, w której Hiszpanie wysyłają właśnie milion prezerwatyw do Afryki a jednocześnie Europa nie robi nic przeciwko skandalicznemu ubóstwu kontynentu.

Poważnie ksiądz uważa, że prezerwatywy nie pomagają w walce z rozprzestrzenianiem się AIDS?

Jeśli ktoś twierdzi, że poprzez rozdawanie prezerwatyw rozwiąże się problem AIDS, to jest to niesamowicie naiwne. Takie podejście może rzeczywiście pogłębić problem, jako że wspiera charakteryzujący się pogardą dla kobiet styl życia niektórych macho. Czy rzeczywiście uważa Pan, że taki macho dałby się przekonać przez Papieża do używania prezerwatyw? To jest całkowicie nierealistyczne! W Ugandzie zrobiono kampanię na rzecz używania prezerwatyw. Nie zmniejszyło to jednak ilości zarażeń. Później zorganizowano kampanię na rzecz wierności w małżeństwie i wzmocnienia rodzin, co przyniosło wymierny sukces. O tym wiedzą wszyscy eksperci.

Biskup pomocniczy Hamburga Jaschke otwarcie polemizował z Papieżem.

Biskup pomocniczy Jaschke przede wszystkim zwrócił uwagę na to, że Kościoła nie należy sprowadzać do kwestii prezerwatyw. Papież jako głowa Kościoła katolickiego apeluje o wierność małżeńską. Ona jest bez wątpienia najpewniejszą metodą walki z AIDS.

 

Tłumaczył: Stefan Sękowski/Bild

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »