"Europejska stolica aborcji" - tak określa Wielką Brytanię deputowana konserwatystów Ann Widdecombe. - Brytyjskie przepisy są o wiele, wiele za liberalne – dodaje.
Laburzystom oczywiście nie przeszkadzają przepisy odnośnie samej aborcji. Ich sprzeciw wobec aborcji dla Polek powodowany jest troską o system opieki zdrowotnej. - Absolutnie nie powinien finansować przeprowadzania przez Polki aborcji – tłumaczy szef Komisji Zdrowia w Izbie Gmin Kevin Barron.
Komentarze polityków pojawiły się po kampanii organizacji Separatystyczne Rewolucyjne Oddziały Maciczne. Rozwiesiła ona na przystankach komunikacji miejskiej w Łodzi plakaty zachęcające Polki do aborcji na Wyspach Brytyjskich. Nie bez znaczenia jest fakt, że Wielkiej Brytanii trwa obecnie ostra kampania wyborcza przed zaplanowanymi najpóźniej na maj wyborami parlamentarnymi, a sprawy światopoglądowe, a z drugiej strony finansowania służby zdrowia są w niej ważnym tematem.
Nieco ponad rok temu taki proceder opisała gazeta "The Sun". Według dziennikarzy Polki przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, zatrudniają się czasowo w celu uzyskania numeru ubezpieczenia socjalnego (tzw. NIN) i idą do lekarza po skierowanie na przeprowadzenie aborcji. Tysiące Polek zabiera brytyjskiemu systemowi finansowemu kilka milionów funtów – ubolewał.
mm/TVN 24/Dailymail.co.uk
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




