Jan Klusik w nocy z 14 na 15 sierpnia brał udział w modlitwie pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. - Zasłonił swoim ciałem kobietę przed atakiem zwyrodnialca. Młody, wykształcony, z dużego miasta kopnął go łamiąc żebra - czytamy na stronie Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, z którym związany był mężczyzna. Antoni Klusik, brat zmarłego, opowiada, że mężczyzna uskarżał się po uderzeniu na narastający ból w klatce piersiowej. O pobiciu nie zawiadamiał policji, bo obserwując jej bierne zachowanie na Krakowskim Przedmieściu wobec ataków na obrońców krzyża, stracił do niej zaufanie. Po paru tygodniach nagle zmarł.
W ubiegły wtorek Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS zbada sprawę śmierci mężczyzny, która "być może" jest związana z pobiciem pod krzyżem – mówił. - Jeśli to jest prawda, to ludzie odpowiedzialni za rządzenie Polską mają jego krew na rękach – podkreślił prezes PiS.
W poniedziałek Sławomir Kłosowski złożył w tej sprawie zawiadomienia do dwóch prokuratur: opolskiej (ze względu na miejsce zamieszkania Klusika) i warszawskiej.
Ważnym materiałem dowodowym w tej sprawie może być materiał z monitoringu na Krakowskim Przedmieściu. - Liczę, że prokuratura warszawska przede wszystkim zabezpieczy ten materiał, a po drugie znajdzie człowieka, który dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej Klusika - powiedział Kłosowski.
- Celem rodziny pana Klusika jest to, żeby wyjaśnić tę sprawę, nie narzucać niczego, nic nie forsować, nie przesądzać. Po prostu chcą dowiedzieć się, jak było – zapewnia poseł PiS.
eMBe/PolskaTheTimes
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

