Prokuratura Krajowa poleciła warszawskiej Prokuraturze Apelacyjnej wszczęcie śledztwa w tej sprawie – poinformowała Katarzyna Szeska, rzecznik prokuratora krajowego. W sprawę zaangażował się Centralny Zespół do spraw Handlu Ludźmi Komendy Głównej Policji.

– Ustaliliśmy, że Arkadiusz K. wyjechał z Polski, przebywa obecnie najprawdopodobniej na terenie Węgier. Takie informacje przekazaliśmy Prokuraturze Krajowej, która podejmie decyzje o dalszych czynnościach – dowiedział się dziennik "Rzeczpospolita" od funkcjonariusza KGP.

Gazeta ujawniła sprawę w listopadzie 2009. Okazało się, że Karski w internecie sugerował, by homoseksualiści nakłaniali przyszłe matki do złożenia w Urzędzie Stanu Cywilnego oświadczenia, że są oni ojcami ich dziecka. Według art. 73 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego do uznania ojcostwa wystarczy bowiem złożenie oświadczenia przed kierownikiem USC. Następnie Karski zalecał, by kobiety zrzekały się praw rodzicielskich.

Sprawą, oprócz organów ścigania, zajęli się politycy. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra (PiS) zapytał Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, jakie działania podejmie rząd, by wyeliminować lukę prawną wykorzystywaną przez Karskiego. Resort odpowiedział, że dodatkowych działań nie będzie.

Wskazał, że w znowelizowanym kodeksie jeden z przepisów pozwala kierownikowi USC na odmowę przyjęcia oświadczenia o ojcostwie w przypadku podjęcia wątpliwości co do pochodzenia dziecka. – To nie jest wystarczające zabezpieczenie, skoro już dziś wiadomo, że znalazł się sposób, by je obejść i jest on rozpowszechniany w internecie – ocenił prezes wydawnictwa Fronda, publicysta Tomasz Terlikowski.

 

mm/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »