Prokuratura Wojskowa wezwała w charakterze podejrzanego Władysława Frasyniuka, w związku z jego skandaliczną wypowiedzią na temat żołnierzy strzegących polskiej granicy. Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych sam zainteresowany.

Władysław Frasyniuk był 22 sierpnia gościem w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24, gdzie komentował sytuację na polsko-białoruskiej granicy, przez którą reżim Aleksandra Łukaszenki przepycha migrantów sprowadzanych z Bliskiego Wschodu. Wówczas z ust byłego działacza opozycji antykomunistycznej padły absolutnie skandaliczne słowa skierowane w stronę żołnierzy Wojska Polskiego strzegących granicy.

- „Słowo żołnierz jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami. Mam wrażenie, że to jest wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”

- mówił Frasyniuk.

- „Śmiecie. To nie są ludzkie zachowania. Trzeba mówić wprost. To antypolskie zachowanie. ci żołnierze nie służą państwu polskiemu. Przeciwnie - plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”

- dodawał.

Dziś żona Władysława Frasyniuka, Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk poinformowała w mediach społecznościowych, że były opozycjonista został wezwany w charakterze podejrzanego do Prokuratury Wojskowej. Dobrzańska-Frasyniuk opublikowała oświadczenie męża na ten temat.

- „Stawiam się dziś na wezwanie Prokuratury Wojskowej jako podejrzany o popełnienie przestępstwa z artykułu 226 par 1 k.k. i art. 212 par 2 k.k. w zw. Z art. 11 par 2 k.k”

- pisze Frasyniuk.

Działacz przekonuje, że do prokuratury udaje się jednak w innym celu.

- „Stawiam się wyłącznie po to, aby publicznie postawić zarzuty premierowi RP oraz jego ministrom, odpowiedzialnym w świetle obowiązującej Konstytucji RP oraz prawa karnego za decyzje podejmowane w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”

- podkreśla w swoim oświadczeniu.

Przekonuje, że polski rząd jest odpowiedzialny za łamanie zasad praworządności i praw człowieka. Pisze o „torturach” i „śmierci uchodźców” na granicy.

kak/DoRzeczy.pl, Facebook