Fronda.pl: Przedstawiciele Komitetu Pro Dono Vitae, w tym Pan, rozmawiali z ministrem sprawiedliwości o tym, że polskie prawo chroni już dziś ludzkie zarodki przed niszczeniem. Jaka była reakcja Andrzeja Czumy?

Marek Jurek: Minister stwierdził, że ustawodawca zajmuje się tą sprawą – w przygotowaniu jest ustawa bioetyczna. Odpowiedziałem na to, że prawo już dziś chroni życie zarodków i że nie trzeba wielkiego męstwa sumienia prokuratora, by zajął się łamaniem prawa. Andrzej Czuma zgadzał się z nami co do zasad i zachęcał nas do zgłaszania przypadków niszczenia zarodków do prokuratury. Ponadto poprosił, byśmy dostarczyli mu dalszych informacji na temat sprawy. Bardzo ucieszył nas fakt, iż minister z własnej inicjatywy poruszył temat przestępczości aborcyjnej, którą chce zdecydowanie zwalczać.

Na co liczyliście Państwo, idąc na rozmowę?

Mimo że prawne gwarancje istnieją, to zarówno strona sprzeciwiająca się, jak i zgadzająca się z naszym stosunkiem do obrony życia nienarodzonych przyjmują założenie „próżni prawnej” w zakresie ochrony zarodków powstałych poprzez metodę in vitro. Prawo miałoby w ogóle nie bronić prawa zarodków do życia. Przeciwnicy metody in vitro sprzeciwiają się nienaturalnemu zapłodnieniu, natomiast często zapominają o ochronie życia dzieci w fazie zarodkowej. Dlatego stanowisko prokuratora generalnego w tej spawie może być bardzo istotne. Oczekiwaliśmy więc jasnej deklaracji i zaangażowania w nagłośnienie, iż prawna gwarancja życia poczętego rzeczywiście istnieje.

Czy poza ogólnymi deklaracjami poparcia rozmowa przyniosła bardziej wymierne efekty?

Mam nadzieję, że przyniesie, choć wydział informacji ministerstwa sprawiedliwości twierdzi, iż spotkanie miało charakter czysto informacyjny. Będziemy przekazywać ministrowi kolejne materiały na temat łamania prawa przez ośrodki zajmujące się in vitro. Andrzej Czuma wyraził nadzieję, że reforma prokuratury prowadząca do wzmocnienia jej niezależności może dopomóc w ściganiu tych przestępstw.

Czy planujecie państwo kolejne spotkania z ministrem Czumą?

Nam nie zależy na rozmowach z Panem Ministrem, choć umówiliśmy się, że będziemy przekazywać materiały odnośnie przestępstw. Nam jako konserwatystom zależy, by państwo w tym zakresie działało. Państwo nie ma dyskutować nad chronieniem praw człowieka – ono ma je chronić. A fakty są takie, że prokuratura po doniesieniach „Dziennika” o niszczeniu zarodków powstałych w wyniku metody in vitro nie podjęła żadnych działań, mimo skarg do niej skierowanych. Istnieje zasada in dubiis pro vitae, czyli że przy wątpliwościach powinno się podejmować decyzje służące życiu. Problem nie polega na braku działania pro vitae, ale na braku dubiis, czyli zastanowienia, czy aby prawo jest łamane. A by zobaczyć, że prawo jest łamane, wystarczy wyjść z domu. Wyjeżdżając poza miasto zaraz zauważa się, jak grupy przestępcze wykorzystują kobiety w naszym kraju, otwierając każdą gazetę, nawet uważaną za centro-prawicową, natrafia się na ogłoszenia dotyczące zabijania dzieci nienarodzonych, a na pierwszej lepszej stacji benzynowej stoiska epatują pornografią. Prawo jest lekceważone na każdym kroku. Argument przyzwolenia społecznego mnie nie przekonuje.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Stefan Sękowski.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »