We wtorek po południu Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała o zamiarze przeprowadzenia odrębnego postępowania, które będzie dotyczyło art. 241 Kodeksu karnego. Mówi on rozpowszechnianiu bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego. Czyn ten zagrożony jest karą do dwóch lat więzienia.
Według prokuratury, dziennikarze tygodnika "Wprost" weszli bezprawnie w posiadanie kopii akt śledztwa, których fragmenty zacytowali bez zgody prokuratora prowadzącego postępowanie.
Chodzi o publikację “Wprost", z której wynika, że dziennikarze gazety dotarli do 57 tomów akt śledztwa smoleńskiego. Artykuł sugeruje m.in. że prokuratorzy poświęcają bardzo dużo energii badaniu hipotezy, czy gen. Andrzej Błasik siedział za sterami samolotu.
- Publikując ten tekst mieliśmy świadomość, jakie są przepisy Kodeksu karnego. Natomiast prawda jest też taka, że obowiązkiem dziennikarza jest informować społeczeństwo. I jeśli uznajemy zgodnie, że jest to najważniejsze śledztwo w historii wolnej Polski, to myślę, że warto, by społeczeństwo jak najwięcej wiedziało o tej katastrofie i stąd nasza decyzja o publikacji - mówi Michał Krzymowski, współautor publikacji "Wprost".
Dodał, że należy mieć świadomość, iż publikacja w tygodniku nie zawiera całego, zgromadzonego przez dziennikarzy materiału dot. śledztwa. Prokuraturze zaś poradził “żeby skupiła się nie na dociekaniu w jaki sposób dziennikarze weszli w posiadanie tych materiałów, tylko skupiła się i poświęciła całą swoją energię wyjaśnieniu przyczyn katastrofy".
Prokuratura zdecydowała również o wprowadzeniu pewnych ograniczeń w korzystaniu przez strony z akt śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej. Nie będzie można ich kserować ani wykonywać fotokopii.
eMBe/DziennikGazetaPrawna/TvpInfo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
