- W ocenie prokuratury, Sąd Okręgowy w Warszawie rejestrując nowe symbole NOP niezasadnie zapewnił im ochronę prawną - zaznaczyła prokurator Monika Lewandowska, rzeczniczka warszawskiej prokuratury okręgowej.

 

Lewandowska wyjaśniła, że w swym odwołaniu prokurator wskazał m.in. na przepisy kodeksu wykroczeń. - Znak graficzny "zakaz pedałowania" ma charakter nieprzyzwoitego rysunku, o jakim mowa w art. 141 k.w. - wskazała prokuratura. Zgodnie z zapisem tego kodeksu "kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany".

 

Prokurator Lewandowska, usankcjonowanie znaku "zakaz pedałowania" jest sprzeczne z polską konstytucją. Ustawa zasadnicza stanowi bowiem, że "wszyscy są wobec prawa równi, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny".

 

Zdaniem prokuratora opinia, na podstawie której sąd zarejestrował nowe znaki graficzne ma jedynie charakter opinii prywatnej - mówiła rzeczniczka. - Sąd nie odebrał przyrzeczenia od opiniujących, którzy nie są biegłymi z listy biegłych sądowych - dodała Lewandowska.

 

Sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Warszawie. Prokuratura wniosła o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania warszawskiemu sądowi okręgowemu.

 

eMBe/TVN24