W czwartek pokój w prokuraturze wojskowej, w którym pracował Marek Pasionek, został opieczętowany, a jemu samemu zabrano akta śledztwa smoleńskiego. Do gabinetu wezwano Żandarmerię Wojskową, a Pasionka zawieszono w pełnieniu obowiązków.
Nieoficjalnie Pasionka poinformowano, że decyzja związana jest z jego „kontaktami z przedstawicielami obcych państw". Prokurator miał się zwracać do Amerykanów o pomoc w uzyskaniu dowodów przydatnych w śledztwie.
Pasionek miał ich przekonywać do przekazania m.in. zdjęć satelitarnych z miejsca katastrofy wykonanych 10 kwietnia 2010 roku. Korzystał przy tym ze znajomości, jakie nawiązał, gdy był zastępcą Zbigniewa Wassermanna – koordynatora do spraw służb specjalnych za rządów PiS.
Portal TVN24 poinformował, że Pasionek przekazał Amerykanom część materiałów ze śledztwa, a zawieszenie go w obowiązkach jest efektem wewnętrznego postępowania wyjaśniającego w prokuraturze i wstępem do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
Adam Hofman zapowiada, że dziś do całej sprawy odniesie się Jarosław Kaczyński. Zdaniem rzecznika PiS to sprawa bulwersująca.
eMBe/Rp.pl

