Choć druga wojna czeczeńska, zwana przez Rosjan „operacją antyterrorystyczną”, miała skończyć się już wielokrotnie, prokremlowski prezydent Czeczenii jest przekonany, że nastąpi to już na dniach. Ramzan Kadyrow twierdzi, że jest w stanie samodzielnie rozprawić się z separatystami.
- Według służb w górach jest 480 bojowników. Według moich danych nie więcej niż 70 najemników i bandytów, którzy nie mogą skorzystać z amnestii – twierdzi prezydent. Według rosyjskich mediów Kadyrow dostał już zapewnienie od premiera Putina o wycofaniu wojsk z Czeczenii.
Obecnie w republice stacjonuje ok. 30 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Ich utrzymanie jednak dużo kosztuje, a tego typu wydatki w dobie kryzysu gospodarczego są rządowi nie na rękę. Także sam Kadyrow cieszy się z możliwości wycofania wojsk. Dzięki temu będzie mógł rządzić krajem niemal samodzielnie.
Już w tej chwili stara się rządzić silną ręką. - Rośnie przemoc, ludzie są porywani. Działają tajne więzienia, gdzie się torturuje. Domy tych, których władza uważa za swoich przeciwników, są podpalane – mówi Oleg Orłow ze Stowarzyszenia Memoriał.
sks/GW
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

