Grupa posłów PiS, której nieformalnym liderem jest były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, przygotowała zapowiadany projekt zakazu zapłodnień in vitro. Trafił on już do przewodniczącego klubu PiS Przemysława Gosiewskiego. Klub ma podjąć decyzję, czy go poprze i zaproponuje jako własny. Plan zakłada, iż już istniejące zarodki będą mogły adoptować małżeństwa.

Wcześniej Bolesław Piecha zapowiadał, iż takie rozwiązanie jest rozważane. – Czy mamy je skazać na wieczne zamrożenie albo zniszczenie? To byłoby niemoralne i nieetyczne – twierdzi poseł. – Coś trzeba z tymi zarodkami zrobić – dodaje Artur Górski z PiS. – Pewnie nie jest to dobre rozwiązanie, ale próba znalezienia najlepszego z możliwych - twierdzi polityk.

Projekt zakłada także, iż po okresie przejściowym, w którym adoptowana ma być możliwie jak największa liczba embrionów, nastąpi całkowity zakaz metody in vitro. Nie wiadomo ile zamrożonych jest obecnie embrionów – szacuje się, że od kilku, do nawet 55 tys.

Pomysłodawcy przekonali do swojego projektu wystarczającą liczbę posłów, by złożyć go do laski marszałkowskiej. Nie wiadomo jeszcze, czy zostanie zaproponowany przez klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, czy tylko przez grupę posłów.

Czy pomysł uzyska poparcie większości parlamentarnej? - Co ciekawe, na ten temat w kuluarach w ogóle się nie dyskutuje – mówi dla portalu Fronda.pl Bolesław Piecha. - Zapewne istnieje grupa posłów popierających nasze postulaty. Na pewno jest wiele takich osób w klubie PiS, myślę że też w PO i PSL. Być może chcą one rozpoznać w głosowaniu, czy istnieje większość popierająca ten pomysł – dodaje pomysłodawca zakazu metody in vitro.

sks/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »