„Liberałowie” z PiS, którzy chcą formować nową partię, powoli ujawniają karty. I pokazują, że z konserwatyzmem, czy choćby prawicowością, ich partia nie będzie miała nic wspólnego. W wywiadzie dla „Dziennika. Gazety Prawnej” Joanna Kluzik-Rostkowska skupia się niemal wyłącznie na krytyce ekonomicznej rządu Donalda Tuska. W jednym miejscu przedstawia jednak swój światopogląd. Kwestia ta jest kluczowa dla konserwatystów.

- Mamy ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, w Sejmie trwają prace nad prawem o opiece zastępczej. Ale to będzie zbiorem pobożnych życzeń, dopóki nie dokonamy rewolucji w ośrodkach pomocy społecznej. Jeśli dziś pracownik socjalny zarabia pensję minimalną i ma pod opieką 100 rodzin, to jest to fikcją, nie może pomóc żadnej z nich. Jest też kwestia świadczeń rodzinnych, które nie były waloryzowane od początku istnienia ustawy w 2004 roku – mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

A z wypowiedzi tej wynika, że chce ona podnieść pensje pracownikom socjalnym, tak by mogli oni lepiej realizować program walki z rodziną, jaki zawarty został w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. I to chyba mówi wszystko o rzekomym konserwatyzmie nowej partii.

TPT/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »