"To, co się stało, jako pierwsza zauważyła siostra zakrystianka, która poszła z samego rana, aby otworzyć sanktuarium. Kiedy przyszłyśmy wszystkie na poranne modlitwy, po prostu oniemiałyśmy." - mówi poruszona s. Paulina Kopacz, przełożona wspólnoty sióstr posługujących na Górze Chełmskiej.

"Widzimy tu jeden bardzo jasny znak, którym posługują się sataniści, a więc krzyż odwrócony do góry nogami. Jest wszędzie: na drzwiach, na kamieniach. Widzimy też napis w języku łacińskim: "A furore normannorum libera nos domine". Było to kiedyś zawołanie chrześcijan w Europie, modlitwa skierowana do Boga o ocalenie przed najazdami Wikingów, którzy byli wrodzy cywilizacji chrześcijańskiej. Tutaj jest to użyte w znaczeniu odwróconym. Sprawcy są więc prawdopodobnie ludźmi, którzy identyfikują się z tymi, którzy chcieli zniszczyć chrześcijaństwo. Wydaje się, że mamy tu też ślady pisma runicznego. Jest to jakieś pomieszanie wiary w starych bogów nordyckich ze współczesnym satanizmem" - mówi ks. prof. Janusz Bujak, diecezjalny referent ds. sekt i nowych ruchów religijnych. Dodaje: "W latach 90-tych były już tutaj próby zawłaszczenia tej Góry przez środowiska odwołujące się do kultów przedchrześcijańskich. Więc byłby to taki kolejny akt jakichś osób, nie wiadomo jak poważnie traktujących ideologię powrotu do czasów przedchrześcijańskich. Niestety tego typu zjawiska od czasu do czasu mają miejsce, ale na szczęście są marginalne."

"Już od rana modlimy się za sprawców tego czynu. Odmawiamy Różaniec. Czujemy się po prostu duchowo odpowiedzialne za to miejsce. Góra Chełmska jest ogólnodostępna. To miejsce było, jest i będzie otwarte" - mówi s. Paulina Kopacz.

Każdy, kto chciałby wesprzeć siostry w odnowieniu tego, co zostało zniszczone, może złożyć ofiarę na konto:

Bank PKO S.A. II O. Koszalin 

Nr konta: 87 1240 3653 1111 0000 4189 8550

ToR/gosc.pl