Prezentujemy fragment wywiadu Magdaleny Rubaj z prof. Andrzejem Zybrtowiczem, socjologiem:
– Po stanie wojennym wielu Polaków, nawet działaczy podziemia, uznało, że ustrój jest tak chory, że nie da się go zmienić i trzeba skupić się na korzyściach prywatnych i rodzinie. Ludzie przestali wierzyć w to, że mogą cokolwiek zmienić w życiu publicznym, mówili więc: „trzeba wpasować się w system i się urządzić”. Trudno potępiać zwykłych ludzi, że chcą, by ich dzieci miały pracę, a skoro inaczej niż bez powiązań nie da się tego zrobić, to odrzucają przyzwoitość.
Ludzie stracili wiarę?
– Wielu tak. Przestali wierzyć w swój kraj, w to, że życie społeczne można zorganizować uczciwie. Wpasowują się w patologiczny system, zarazem wzmacniając go. Przypomnijmy, z jakimi hasłami Platforma walczyła o władzę – z hasłami reform i uzdrowienia kraju. Platforma wtedy miała twarz Jana Rokity wzywającego, by „szarpnąć cugle”. Nic z tego nie zostało.
Dlaczego Platforma odeszła od tych haseł?
– Jest partią władzy. Dostrzegła, co się stało z PiS-em, który reformował. Jak skończył AWS. Oba ugrupowania, próbujące korekt na poziomie systemu, utraciły władzę. Platforma się tego przestraszyła i doszła do wniosku, że lepiej budować sieci nieformalnych korzyści i się po prostu ustawić.
Czy ktoś może przerwać ten zaklęty krąg? Czy jest jakaś szansa na zmianę?
– Tak. Jedna droga to taka, że w końcu baronowie PO i oligarchowie polskiego biznesu dostrzegą, że nasilenie klientelizmu nie tylko hamuje rozwój kraju, ale może ich samych doprowadzić do więzienia. Wtedy obalą Tuska. Podobnie jak generałowie prezydenta Hosni Mubaraka w końcu obalili Mubaraka. Nawet beneficjenci chorego systemu czasem chcą się pozbyć tego odium. Marnotrawienie zasobów przy klientystycznym systemie powoduje, że władza nie będzie miała czym nakarmić swoich klientów i układ się zawali - mówi Zybertowicz.
JW/Fakt.pl

