Fronda.pl: Ostatnio coraz głośniej o zaostrzeniu konfliktu na linii NATO-Rosja. Pojawiają się już nawet głosy o siłowej konfrontacji Federacji Rosyjskiej z należącą do Paktu Północnoatlantyckiego Turcją. Czy grozi nam nowa Zimna Wojna?
Przemysław Żurawski vel Grajewski: Użycie terminu „Zimna Wojna” jest chwytem propagandy rosyjskiej. Manewr ten ma na celu wystraszenie Zachodu. Przyjęcie tego terminu oznaczałoby powrót okresu sprzed 1991 r. O tym nie może być mowy. Rosja jest dzisiaj dużo słabsza niż w czasach Związku Sowieckiego, nie posiada też uniwersalnej idei, imperializm wielkoruski taką ideą nie jest. Potencjalna II Zimna Wojna nie oznacza, zatem, że będzie ona taka sama jak I Zimna wojna – nie ma bowiem powrotu do czasów i potęgi ZSRR.
Fronda.pl: Polska dyplomacja jest coraz bardziej aktywna na arenie międzynarodowej. Czy Polska, ze swoim sporym potencjałem gospodarczym i militarnym, ma szansę wzmocnić swoją pozycję na gorącym ostatnio styku interesów Zachodu i Rosji?
Przemysław Żurawski vel Grajewski: Polska oczywiście ma potencjał wzmocnienia swojej pozycji w regionie. Wszystko rozstrzygnie czynnik czasu. Ważne będą rozstrzygnięcia poza naszymi granicami. Jeśli w wyniku referendum Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, będzie to wielki wstrząs dla Zachodu. W 2017 roku dojdzie do wyborów w Niemczech i we Francji, nie widomo, jakie będzie wtedy natężenie kryzysów w strefie Euro i imigracyjnego, które mogą wpłynąć na ich wyniki. W bieżącym roku odbędą się też wybory prezydenckie w USA, które wpłyną na zaangażowanie głównej siły Zachodu. Nie wiemy, jaka będzie skala zagrożenie na innych, kluczowych dla Amerykanów, obszarach świata, jak Bliski Wschód, Półwysep Koreański czy Morze Południowochińskie. Może dojść do intensyfikacji wojny na Ukrainie, chociaż nie w wiemy, w jakiej skali. Dla Polski, ze względu na jej położenie, ten konflikt ma szczególne znaczenie, gdyż graniczymy zarówno z ofiarą – Ukrainą, jak i agresorem – Rosją. Nie mamy się gdzie schować – nie jesteśmy gdzieś na uboczu. W podobnej, a nawet gorszej sytuacji są państwa bałtyckie. Zagrożenie ze strony Rosji wpływa też na Skandynawów. Finowie i Szwedzi, w obliczu agresywnej postawy Moskwy, mogą porzucić swoja neutralność. Nie można zapomnieć o Kotle Bałkańskim. Jeśli na wiosnę ruszy kolejna fala emigracji, a Unia Europejska uszczelni swoje granicę, to na niewielkim obszarze pełnym kruchych państw takich jak Kosowo, Bośnia i Hercegowina, Albania czy nawet Macedonia położonych między północną granicą Grecji a Węgrami, Chorwacją i Słowenią sytuacja może być bardzo trudna. Nie należy też zapominać o Bliskim Wschodzie. Jednak jest mało prawdopodobne, aby Rosja poszukiwała siłowego rozstrzygnięcia konfliktu z Turcją, gdyż potencjał Ankary jest na tyle silny, że Moskwa mogłaby wygrać tylko odwołując się do broni nuklearnej, a to oznaczałoby wojnę z NATO i klęskę Kremla. Otoczenie Polski jest więc mocno niestabilne. O naszym położeniu będzie decydować w najbliższym czasie bardzo wiele czynników.
Fronda.pl: Ostatnio coraz większe znaczenie ma współpraca w Grupie Wyszehradzkiej. Czy wobec pewnej niestabilności na zachodzie Europy, większe znaczenie mogą mieć jakieś stałe mechanizmy współpracy w gronie nawet szerszym niż V4?
Przemysław Żurawski vel Grajewski: Bardzo korzystna jest współpraca krajów Grupy Wyszehradzkiej, Rumunii i państw bałtyckich jeśli chodzi o stanowisko względem wzmocnienia Wschodniej Flanki NATO. Sukcesem był szczyt w Bukareszcie. Pozytywnym zjawiskiem jest to, że polskie wysiłki na rzecz zwiększenia obecności NATO w naszym regionie nie są dezawuowane przez kraje takie jak Czechy, które nie zgłaszają woli goszczenia wojsk Sojuszu na swym terytorium, ale nie sprzeciwiają się takiemu postulatowi zgłaszanemu przez Polskę, Rumunię i państwa bałtyckie. Taka koordynacja działań krajów naszego regionu nie ma w sobie pierwiastka separowania się od Zachodu - służy wspólnemu działaniu w jego ramach, nie zaś uniezależnienia się od niego. Wiele interesów naszych sąsiadów jest zbieżny z naszym. Na przykład budowa rurociągu Nord Stream 2 jest niekorzystna nie tylko dla nas, ale i dla Ukrainy i Słowacji, która jest punktem rozgałęzienia południowych linii przesyłowych gazu ziemnego. Istnieje potencjał do współpracy naszego regionu, zwłaszcza jeśli dodamy do niego Rumunię, czy nawet Bułgarię. Jednak nie jest to obszar jednolity. Wszystko tak naprawdę zależy od sytuacji na zachodzie Europy. Jeśli Szkoci, w wyniku ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, będą chcieli ogłosić niepodległość, to znacząco osłabnie pozycja Londynu, naszego sojusznika jeśli chodzi o zaangażowanie NATO na wschodzie. Otwarte jest pytanie, czy zdążymy z realizacją naszych strategicznych celów. Na pewno ze swoimi działaniami bardzo śpieszy się Moskwa. Czas działa na niekorzyść Rosji, jej gospodarka słabnie coraz bardziej. Możemy mieć gorące lato w tym roku, kiedy to zbiega się termin Olimpiady, i wyborów prezydenckich w USA – zupełnie jak w roku 2008 – roku rosyjskiego najazdu na Gruzję.
Rozmawiał Bartosz Bartczak
