Reporter RMF FM Konrad Piasecki przejrzał najnowszą publikację IPN na temat kontaktu operacyjnego "Delegat" vel "Libella". Podobno nie pozostawia ona wątpliwości: "Delegat" to właśnie były kapelan "Solidarności" i prałat gdańskiego kościoła św. Brygidy.

- To żadna nowość – przypomina prof. Jan Żaryn z IPN. Historyk sam wspominał już o tym przygotowując książkę o donosach na ks. Jerzego Popiełuszkę. Kilka lat temu jako pierwsi sprawę poruszyli dziennikarze "Rzeczpospolitej" Andrzej Kaczyński i Piotr Adamowicz. Ujawniając fakt istnienia "Delegata", nie wskazywali wprawdzie na ks. Jankowskiego, ale – co uznano za dziennikarską manipulację – ich artykuł ilustrowało zdjęciem.

Choć w dokumentach SB nie ma ani zobowiązania do współpracy, ani jednoznacznej adnotacji,że to właśnie prałat był kontaktem operacyjnym specsłużb zdaniem prof. Żaryna, na podstawie ciągu wiarygodnych poszlak można zidentyfikować "Delegata" i "Libellę" jako ks. Jankowskiego.

- Nie traktuję tych dowodów jako obciążające ks. Jankowskiego. Chodzi raczej o to, by pokazać rzeczywistość, w jakiej funkcjonował wtedy polski Kościół – mówi historyk. Żaryn dodaje, które przetrwały masowe niszczenie akt SB w latach 1989-1990, nie pozwalają odpowiedzieć na wszystkie pytania historyków. Wiadomo jedynie tyle, że SB zarejestrowało ks. Jankowskiego jako kontakt i z ich punktu widzenia informacje otrzymywane od niego były interesujące i docierały do wysokich funkcjonariuszy SB.

Kapelan "Solidarności" – jak dowodzi autor książki o "Delegacie" Grzegorz Majchrzak - spotykał się z prowadzącym go funkcjonariuszem SB w latach 1980-82 był świadomy tego, z kim ma do czynienia. Opowiadał mu o tym, co dzieje się w Kościele i wśród działaczy Solidarności, opisywał związkowe konflikty, o których SB wiedziała także z innych źródeł.

- Pozostaje pytanie na ile SB wykorzystywała ks. Jankowskiego do sterowania "Solidarnością" i promowania środowisk, które jej odpowiadały – dodaje prof. Żaryn.

IPN pisze, że ujawniane w książce fakty są wstydliwym fragmentem życiorysu księdza, choć fragmentem, który nie przekreśla jego zasług.

AJ/Onet.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »